Anty-ekspert wśród ekspertów….

Fot. Witek Gurgul, archiwum rodzinne

Odchodzisz z etatu? Własna firma? Oszalałaś.Skąd wiesz czy nie polegniesz na niekończących się przeciwnościach? Skąd wiesz, że trafisz w zapotrzebowanie? Skąd wiesz, że zainwestowany w budowanie firmy czas zwróci się kiedyś  w postaci środków na życie? No i ileż można marzyć? Na świecie jest ograniczona liczba szczęściarzy.Skąd wiesz, że to właśnie tobie jest pisane zostanie jednym z nich?

A może wtopisz?  Przecież to głupota, po co myśleć skąd weźmiesz na ZUS i reklamę? To ryzyko! Nie lepiej spełniać marzenia z doskoku, pozostając na bezpiecznym etacie? Każdego dziesiątego pieniążki na konto. A poza tym pomyśl, taka konkurencja. Czy rzeczywiście jesteś na tyle dobra aby się odważyć? Słuchaj, zapisuj pojawiąjące się myśli, pytaj, dlaczego. Czasem się poradź. Lepiej nie dawaj rad bez pytania.

Pewnie oszalałam. Przeciwności,  gdy się pojawiają,owszem, ranią mnie bardziej niż hartują. Ale blizny smaruję dobrym słowem sprawdzonych przyjaciół i idę dalej.  Takie słowo i pożądana osoba pojawiają się w moim życiu zawsze na czas. To znaczy zawsze zanim  pomyślę, że pora odpuścić. Ale jeśli w życiu nie popełniasz żadnych błędów to pewnie nie wiesz o czym mówię.

  Świat żąda dziś od nas perfekcjonizmu i docina nam, jeśli skalamy swój wizerunek słabszym dniem, niemądrą decyzją czy okazaniem słabości. Świat ma dziś gotowe receptury na każdy brak i ból. I niech sobie ma. Ty wypracuj własną drogę, pozwól sobie czasem na luksus błędu i nie katuj się gdy go popełnisz. Może inni widzą twój błąd z własnej, subiektywnej perspektywy?

Naucz się milczeć gdy słyszysz subiektywną ocenę.Dla własnego zdrowia psychicznego. Milczenie jest złotem.

Świat podsuwa rozwiązanie każdej  z możliwych sytuacji. Świat dziś lubi ucinać niepożądane zamiast uczyć akceptacji i dostrzegania potencjału w przeciwnościach…. Świat lubi  planować, począwszy od daty narodzin, skończywszy na dacie śmierci. Świat  lubi wygodę i przygodę. Świat nakłada filtry wyjątkowości  na to co wygląda zbyt pospolicie.

Za każdym razem gdy   doświadczam  długotrwałych przeciwności losu,  zakopuję się pod koc z dobrą książką, słucham muzyki, piszę w brudnopisie kilka stron i daję je przeczytać… mojemu kominkowi.I nie jest to, bynajmniej, Jason Hunt ( dawny Kominek), tylko poczciwe, obłożone kamieniem w stylu kolonialnym palenisko w domowym zaciszu…

Blogosfera zrobiła się tak przeraźliwie ekspercka, że chyba powiedziano już dosłownie wszystko na każdy ciekawy temat. 

Jasne, można jeszcze pisać posty polemizujące, krytykujące lub wspierające daną ideę. Ale nowego prochu już raczej nie wymyślą.

Najbardziej prestiżowe  salony zajęte, meble przywiezione, miejsca zaklepane.  Na swoją pozycję zapracowali  ciężką pracą, pomysłowością, konsekwencją.Nauczyli się algorytmów w social mediach, znają wszystkie tricki. Potrafią zrobić  nawet z galaretki creme brulle, choć Julia Roberts w filmie „Mój chłopak się żeni” twierdziła stanowczo, że to niemożliwe. Mają zawsze idealne włosy idealną cerę, idealne dzieci i idealne domy.  Wiedzą też, że czytelnik potrzebuje emocji. A  ta nasza polszczyzna nudna … jeśli nie popudrujemy ją kilkoma pikantnymi dodatkami. Albo wiedzą, gdzie przyłożyć kij, żeby trafił w mrowisko.

Lubię kręte drogi bo choć jedzie się nimi mniej komfortowo, każdy zakręt kryje tajmnicę. Jest niespodzianką. Uczy  samych dobrych rzeczy: na przykład wymusza ograniczenie prędkości.

Każdy aktualny ekspert zostanie kiedyś zastąpiony nowym, który będzie jeszcze bardziej bystry, jeszcze lepiej zorientowany. Któremu będą klaskać jeszcze głosniej niż tym aktualnie podziwianym. Wiem. Bo sama czułam się kiedyś ekspertem. Może na dnie serca wciąż się  nim czuję. I dobrze mi  z tym.

Z radością witam tych lepszych od siebie.Nie rywalizuję. Uczę się, odkrywam, ulepszam życie dzięki ich radom. I nie frustruję się już.

Raczej cieszę się, że stanęli na mojej drodze aby moje życie stało się lepsze, ciekawsze, abym odważyła się spojrzeć pod podszewkę życia.

Nie wiem wszystkiego najlepiej i nie wstydzę się do tego przyznać.

Jestem po ludzku przeciętna. Wrażliwa na uśmiech, życzliwość i niewerbalny przekaz mowy ciała mojego rozmówcy. Jestem po ludzku naiwna. Łatwo się wzruszam. Nie potrafię być do końca asertywna.

Gratuluję, jeśli zawsze zmierzasz prostą i równą drogą do obranego celu.

Moja jest wąska i kręta. A przez to tajemnicza, ciekawa i niepowtarzalna.

Moja lektura w sieci na dziś: https://joannaglogaza.com/2017/12/bedac-mloda-blogerka-czyli-wyglada-moj-dzien-pracy-czyni-dobrego-blogera.html#more-16452

Fot. Witek Gurgul, archiwum rodzinne

 

 

 

 

 

  • Joluś pięknie to opisałaś! „Blogosfera zrobiła się tak przeraźliwie ekspercka, że chyba powiedziano już dosłownie wszystko na każdy ciekawy temat.” Chwilami mnie drażni, że większość blogów to nie te dawne blogi-pamietniki, tylko firmy sprzedające wszystko… Coraz mniej naturalności w sieci 🙁

    • Avateo, skoro autorzy traktują blog jak firmę, inwestują w szkolenia, kupują usługi u specjalistów od marketingu oraz zasięgów, nic dziwnego, że chcą aby blogowanie umozliwiało płacenie rachunków i w miarę godne życie.Bloger musi sam zatroszczyć się o to by na jego konto wpadły jakieś zlecenia. To bywa trudne.Są lepsze i gorsze miesiące. Nowy algorytm Facebooka ponownie postawił twórców interentowych w sytuacji kiedy muszą uczyć się nowych tricków. Dobrze, jeśli praca przekłada się na wynagrodzenie. A temat „pracy na etacie” poruszyłam dlatego, że tak wielu autorów zastanawia się czy zrobić ten krok i jednocześnie boi o utratę źródła może i nie dużego, ale jednak stabilnego dochodu. W przypadku posiadania rodziny jest to tym bardziej zrozumiałe.Jednak tzw.”sprzedaż bez sprzedaży” czyli umiejętność zainteresowania czytelnika tematem „sponsorowanym” wymaga sporej pomysłowości i pracy nad warsztatem. Dobry tekst w 99 procentach przypadków nie bierze się sam z siebie, nie wpada do głowy pod prysznicem. Dobry tekst czasem pisze się nawet tydzień. Fajnie jak na blogu panuje równowaga pomiędzy tekstami „sponsorowanymi” a kawałkami codzienności. Takie blogi lubię najbardziej.