“Buntownik z wyboru” odchodzi…

 

 

 

 

Kto oglądał film :”Mój chłopak się żeni” z Julią Roberts w roli głównej, na pewno zapamiętał jedno z kultowych zdań tej produkcji: w dniu ślubu swojej  sympatii, uczestnicząca w   ceremonii w charakterze świadka, Julia  Roberts,  powiedziała w uroczystej mowie do Pary Młodej: “Skoro nie macie  SWOJEJ piosenki, pożyczam wam na jakiś czas, zanim jej nie znajdziecie, MOJĄ własną…” Zdradzę Wam, że przed wielu, wielu laty mój przyszły wówczas mąż, oczarował mnie stwierdzeniem, że piosenką jego życia, prześladującą go w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jest ta, pochodząca z komedii pt: ” Tootsie”. Ja na to, że  moją piosenką, dodającą mi  powera, jest ” Dude looks like a lady “Aerosmith.  Ta, pochodząca  z  kultowej komedii “Pani Doubtfire” w brawurowej roli Robina Williamsa jako starszej niani, nie raz ratowała mi kiepski dzień. I co tu mówić, ten aktor zdecydowanie NALEŻAŁ do moich ulubionych. Aktor odegrał we  wspomnianej produkcji filmowej,rolę  bezrobotnego ojca, będącego  zawodowym   ” głosem  dubbingującym”. Filmowa “Pani Doubtfire” po utracie pracy i rozwodzie, zostaje sam na sam z myślą o dogłębnej tęsknocie  za swoimi dziećmi. Opracowuje zatem sprytny plan i wynajmuje się do pracy  jako niania, w damskim przebraniu “a la starsza pani”, wzbudzając  bardzo pozytywne uczucia klientów. Tak  się składa, że nowym pracodawcą sympatycznej “starszej niani  jest… ex. żona. A podopiecznymi, własne dzieci! “W ypożyczyliśmy  kiedyś ten  kultowy film z Robinem Williamsem w roli głównej, w rok po jego premierze kinowej, w 1994.  Pamiętam, był on na kasecie VHS. I odtworzyliśmy go na jakimś pożyczonym sprzęcie ( z braku własnego ). Wielokrotnie wybuchaliśmy śmiechem, obserwując zmagania kuchenne uroczej “staruszki”  i jej płonący sztuczny biust…. Wzruszaliśmy się podczas  obserwacji  scen czułości, okazywanej dzieciom.  Robin Williams zachwycił nas swoim talentem. Wraz z dojrzewaniem do ojcostwa, które mogliśmy zaobserwować na ekranie ,wraz  z kolejnymi odsłonami  zawirowań życiowych bohatera, niejakiego  Daniela Hillarda, sami  zadawaliśmy sobie mnóstwo istotnych pytań: O to, jakimi my sami chcemy być rodzicami.  W jakim stylu będziemy wychowywać, nagradzać, motywować, uczyć dziecko świata i  rozsądnego poziomu ufności wobec ludzi… “Pani Doubtfire” przetarła w naszym życiu ważne szlaki. Niby komedia, a jakże dużo było w tej produkcji życiowej mądrości. To był słodko-gorzki kawałek życia na ekranie. Zapamiętałam Robbiego z filmu “Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, gdzie przełamując konwencje i pozbywając się sztucznego dystansu, Robin stworzył kreację  nieco szalonego , ale jakże kochanego przez swoich podpopiecznych, belfra. Pamiętam cudną rolę aktora w “Good morning, Vietnam”, witającego  słuchaczy swoim nieco ochrypłym ale jakże przyjaznym głosem spikera  lokalnej stacji radiowej. Pamiętam i uwielbiam rolę Williamsa jako  kloszarda z filmu ” August Rush”, którego może nie sam scenariusz, ile jakość  obrazu, przemówiły do mojej wyobraźni ze szczególną siłą. Jak dla mnie żaden utwór mzyczny nie opisuje lepiej osobowości  odtwórcy Pani Doubtfire, od  ” “Dude looks like a lady” w  dynamicznym wykonaniu Aerosmith z pamiętnego filmu o , mężczyźnie, który po rozwodzie chciał być blisko dzieci i zbudować z nimi dobre relacje.Warto odnotować  i polecić także rolę Williamsa w filmie : “Przebudzenie” .Aktor zagrał  w  dramacie w reżyserii  Penny’ego Marshalla,  u boku Roberta De Niro. Skąd ta laurka? Smutno mi po przeczytaniu dzisiejszych wiadomości .Nie będzie już więcej ról jednego z moich ulubionych aktorów… Dziś po otwarciu głównej strony  na portalu “Onet.pl” przeczytałam wiadomość o prawdopodobnej samobójczej śmierci aktora. Podobno planował nakręcenie reamke’u  kultowej Pani Doubtfire. Nie zdążył…. Depresja i alkoholizm  co roku zabiera z tego świata wielu nieszczęśników, pechowców, ex-właścicieli wielkich fortun. Ktoś mógłby powiedzieć: czego zabrakło Robby’emu? Talentu? Na pewno nie! Kasy? Bynajmniej! Ciekawych propozycji zawodowych i perspektyw? Wolne żarty! To może brak słońca wpędził go w depresję? Ale…. w Kalifornii??? No to co, lub… kto?  Gdzie szukac przyczyn depresji komika? Kobieta? Alkohol? Albo i jedno, i drugie?   Za  samobójczą ( prawdopodobnie z powodu uduszenia) śmiercią aktora posżło nawet  w świat specjalnie wystosowane oświadczenie prezedenta USA, Baracka Obamy, który stwierdził we wpisie, dokonanym na Twitterze: “Robin Williams był kapralem, doktorem, dżinem, nanią i wszystkim pomiędzy. Ale był jedyny w swoim rodzaju”.  Patrząc na kariery wielu gwiazd, aż strach marzyć  o zdobywaniu  szczytu kariery… Bo skoro na szczycie  tym czekają  często uzależnienia i myśli samobójcze…. to może jednak nie warto??? Ale, po co  o tym pisać?  Natura nie lubi próżni…. I tak pojawią się nowe gwiazdy, nowe talenty komediowe. Piszę o tym z łezką nostalgii w oku. Żegnaj, Robin:(( Z dedykacją dla Tego, który  dołączył do Stowarzyszenia Umarłych Poetów: https://www.youtube.com/watch?v=g_AXjEdTo2o