I have a dream…

Zamarzyła mi się wyprawa w nieznane.

Wiatr we włosach. Przetarta mapa w kieszeni dżinsów. Porzucenie znajomych, wygodnych, bezpiecznych ścieżek. Odrzucenie konwencji. Pójście na całość.

Będzie dobrze, fantastycznie, przepięknie. Ludzie są z natury pomocni, dobrzy , uczynni. Otwarci. A ja- ufam im i szybko zapominam o złych doświadczeniach. Chowam głęboko do plecaka złe przeczucia, lęki, brak wiary w siebie.

Spisuję trasę : daleko! Tam, gdzie nie sięga wzrok! Podliczam  oszczędności: żadnych szaleństw! Wystarczy na kilka miesięcy przetrwania! Potem COŚ wymyślę!

Dlaczego to robię? Przeczytałam kiedyś u Wojtka Cejrowskiego” Sprzedaj lodówkę i jedź w podróż”. A przecież jak dodam lodówkę i parę innych rzeczy do oszczędności, to może nawet starczy na małą łajbę? Popłynę w niej na spotkanie przygody. Pozbywam się balastów wszelakich. Czuje jak wokół mnie  i we mnie samej, w  środku, robi się jaśniej i przestrzenniej.

Marzenie to coś takiego, do czego często odmawiamy sobie prawa. A przecież to siła napędowa naszego życia….Po nocach śniłam o turkusie oceanów, delektowaniu się odcieniami zebranych na plaży kamieni.  Na kamieniach widniały wyryte słowa, którymi warto podzielić się z innymi. O których warto powiedzieć głośno….I jeszcze tylko zastanawiałam się, czy wyjechać w samotności, czy zaprosić kogoś do towarzystwa? Spełnić marzenie, które powraca w snach przez wiele miesięcy…

W nieznaną drogę?- znajomi, do których wysłałam zaproszenie, podeszli do sprawy przychylnie, lecz z dystansem.

Nie lepiej sprawdzoną trasą? Masz odwagę bawić się w odkrywcę? Po co ryzykować? Pojedź tam, gdzie  inni polecają…

Noo… pewnie i byłoby miło dołączyć , ale wiesz… zobowiązania. Obiecujemy życzliwie kibicować. Będziemy trzymać kciuki. I jak już coś odkryjesz FANTASTYCZNEGO i przeżyjesz  eksperyment, poradzisz sobie przez kilka pierwszych miesięcy, to kto wie? Może do ciebie dołączymy? Przywieziemy powiew cywilizacji, dobre słowo, dobrą radę?

Łajba gotowa. Łódeczka z przysłowiowej łupinki orzeszka. Niestabilna. Wymaga precyzji nawigacyjnej i delikatnego traktowania wyposażenia. Bo to wszystko przemyślane, a jednak budulec   taki świeży i nowatorski. Wierzę, że nie dam się odpływom , sztormom, huraganom i kaprysom typu załamanie wiary we własne możliwości.

Znajomi przybywają pewnego dnia by pomachać mi, gdy odpływam.

Na pokładzie zapasowy żagiel, gdyby ten, na maszcie, poszarpał wiatr.

Sprawdziłam prognozę pogody. Uzbroiłam się w odwagę i determinację. W cierpliwość i w uśmiech. Musi się udać!

Po drodze będę zawijać do życzliwych portów. Życzliwość i dobre słowo będzie moją strawą w tej podróży, moim tlenem.

Wiem, że łajbka czasem utknie na mieliźnie. Że zatrzyma ją bezwietrzny dzień. Że osłabną nieraz siły by wypatrywać celu podróży. Może czasem zawiedzie intuicja, rozsądek? Może czasem zawinę do niewłaściwego portu? Życie to splot przypadków… A gdybym miała dość żywiołu i poczuję każdym atomem swojego ciała, że  naprawdę nie poradzę już sobie sama w dalszej podróży, wyślę SOS. Obiecuję. Tylko trzymajcie, proszę, kciuki i wytężcie słuch, żeby niczego nie przegapić. Jakby co, łajbkę poznacie z daleka, bo jest szalenie przyjazna ludziom.

Na żaglu ma napis AUDIOBLOG…

Macham z  mojej łajbki z łupiny orzeszka wszystkim bez wyjątku,  życzliwie. Udaję się na połów Autorów Słów, Zapadających w Serca. Gdybyście mieli coś do powiedzenia, chętnie, z największą życzliwościa i ciekawością,  wysłucham.

Zapraszam !

www.audioexpress.pl

kontakt: biuro@audioexpress.pl