Jak baba w 13 prostych krokach ćpać przestała…

one apple a day

 

Znana psycholog Ewa Wojdyłło w udzielonym ostatnio wywiadzie stwierdziła prosto z mostu : Polacy to naród ćpaczy….tabletkowych.  Dziś będzie więc trochę o wychodzeniu  ze starych przyzwyczajeń i o wiosennym remanencie organizmu.

Jak przestać „ćpać” i nie zwariować w polskiej rzeczywistości?

-Danusia, masz coś przeciwbólowego?Najlepiej  żeby było rozkurczowe- krzywi się twoja koleżanka z drugiego biurka.Znamy to, wraca raz  w miesiącu, prawda?

Czy zdarzyło ci się kiedyś zadać sobie trud by policzyć ile procent reklam w telewizji dotyczy różnego rodzaju aptecznych medykamentów? Zwykle o tym nie myślimy. Podobno jedno jest prawie  pewne: ( według  tv): Firmy farmaceutyczne nie funkcjonują dla zysku. One fukcjonują dla MISJI.

Misją firm jest stałe podnoszenie  poziomu sprzedaży ich produktów  oraz  wygenerowanie świadomości określonej potrzeby konsumenta  tak by przyszedł do apteki  i dokonał zakupu. A  że podstawową potrzebą człowieka jest poczucie bezpieczeństwa, rodzina, zdrowie, dach nad głową i środki na utrzymanie, takie firmy dobrze o tym wiedzą i podkreślają, że służą naszemu zdrowiu i dobru. Dlatego reklamy  stawiają na rodzinę, uśmiech, przytulanki i zadowolenie.

Pewnie nie będzie dla ciebie żadną Eureką gdy napiszę,  że podczas  bloków  reklamowych   wzrasta zużycie wody w miastach ( zapewne  z powodu odwiedzin w łazience lub z powodu nastawienia czajnika na kolejną herbatkę). Zastanawiam się nieraz, czy dłużej trwa w sumie emisja reklam czy samego filmu, przerywanego kolejnymi blokami. Czy ktoś z widzów to kiedyś z ciekawości policzył?

Telewizja, zwłaszczcza komerycjna,  ma misję: jak najdłużej zatrzymać widza przy odbiorniku pomiędzy jednym,   a drugim blokiem reklamowym na wabika, którym ma być film, teleturniej czy  prognoza pogody. Oczywiście, że zawsze przełączamy w telewizji reklamy, lepiej już zobaczyć trzeci raz ten sam słaby skecz w kabaretowym show ( będzie albo o piciu, albo o księżach, albo o polityce) niż w kółko wałkować „wstydliwy problem nietrzymania moczu” . Odkąd wyposażono nas w dekodery cyfrowe z dyskiem, możemy program zastopować i potem reklamy przewinąć. No, ileż można wgapiać się w kaszlące dzieci, które już po upływie  5 sekund śmieją się jak głupi do sera po zażyciu leku rozrzedzającego  wydzielinę z oskrzeli? A może wkurza cię reklama maści na wszelkie boleści, śledzenie   z reporterskim mikrofonem emerytów i nagabywanie ich w domach  na okoliczność  czy zdążyli już zaopatrzyć się w klej, po użyciu którego będą mogli gryźć i uśmiechać się  pełną gębą? Procenty wpływów z reklam  leków chemicznych  są w Polsce znaczące bo  natężenia ich emisji nie reguluje żadna ustawa. W związku z tym , że tłuką nam ciągle reklamy  do głów, następuje efekt studenta pierwszego roku medycyny:  znacie to? Oni są na WSZYSTKO chorzy bo mają WSZYSTKIE opisane na wykładach objawy. A Polacy, co nie jest tajemnicą, najchętniej leczą się  u dr Googla, nie wychodząc z domu do momentu ustalenia: CO KUPIĆ W APTECE?

Pewna blogerka  ( prawnik na macierzyńskim) opisała kiedyś na blogu zabawną przygodę swojej leciwej babci, która zapragnęła spędzić parę dni we Włoszech . Otóż babcia  w euforii wypróbowania  po raz pierwszy w życiu samolotu jako środka transportu, zapomniała zabrać do walizki  kilku ważnych leków na serce i ciśnienie. Babcia mało nie zeszła ze stresu, taki kłopot z tymi lekami w Polsce, to co dopiero będzie za granicą?I na pewno będzie DROŻEJ!

We Włoszech większość aptek zatrudnia lekarza, który na życzenie pacjenta na miejscu wypisuje recepty na  potrzebny medykament. Babcia blogerki wybrała się więc do apteki zestresowana, że skoro musi kupić kilka opakowań leków, a w dodatku nie ma na nie recepty, pewnie pójdzie z przysłowiowymi „torbami”. Nic bardziej mylnego! Lek o innej nazwie lecz tym samym składzie, który w Polsce kosztował ( na receptę, wystaną w przychodni) prawie 50 złotych, we Włoszech  wyceniono na  niecałe 5 euro,  czyżby apteka we Włoszech nic na tej transakcji nie zarobiła? Na dodatek , jak się okazało, przy tej dawce, recepta nie była jednak potrzebna! Konkluzją postu było stwierdzenie: ” Na emeryturę tylko do Włoch”.

Skoro mamy takie  wysokie ceny leków i brak regulacji prawnej ile procent czasu  na ogłoszenia komercyjne można przeznaczyć pod reklamę  farmaceutyków, mamy w efekcie  falę reklam specyfików na każdy rodzaj boleści. Za własne, telewidzów,  wydane w aptekach pieniądze.  W przerwie  filmu, oglądanego mimo PŁACENIA ABONAMENTU. Fajnie, prawda?

Obserwowałam kiedyś, przez  ponad rok zamieszkania na emigracji, że  w tv za oceanem  więcej jest  reklam produktów ekskluzywnych, na sto procent  jednak wyroby „specjalnego zastosowania medycznego” oraz parafarmaceutyki  nie stanowią aż tak pokaźnej części bloków komercyjnych jak w naszym kraju. To oczywiste. Studenci marketingu i ekonomiści pewnie słyszeli o „efekcie szminki”.

Na potrzeby polskie nazwałabym jednak „efekt szminki” efektem…”witaminki” 🙂

Nie lubimy czekać, lubimy działać. Na  ból zęba i głowy, na ból menstruacyjny i uderzenia gorąca, na zimne  kończyny, na  porost włosów   i skupienie,  na łupież, nerwy, ból gardła, ostrogi, bóle mięśni, kaszel i grypę, na popuszczanie i niedomogi w alkowie, na problemy z bezsennością i wzdęciami, na chrypkę, pokrzywkę, gulę w gardle i ssanie w żołądku, na refluks, halluksy, na mokry i suchy kaszel ( uniwersalny preparat) , na pamięć i niepamięć, na poważniejsze sytuacje także. Ale tu kończą się żarty. Bo potem to już nas straszą. Pneumokokami, depresją, alkoholizmem, świńską grypą, febrą i malarią ( wcale dziś nie trzeba jechać w tropiki, one przylatują do nas same). Najlepiej byłoby zabarykadować się w sezonie zimowym w domu, nikomu nie otwierać, przebywać w oddzielnych pokojach, dobrze zaopatrzonych na każdą chorobową i pseudochorobową okoliczność. Osobno jadać z wysterylizowanych talerzy, używać wyłącznie ręczników papierowych i w ogóle, chodzić, również po  domu, w masce.

Ale tak się nie da.

No ale, czepiasz się, autorze, powiesz, zirytowany czytelniku. Co zrobić gdy dziecko dopadnie alergia, duszność, zapalenie krtani, pozwolisz mu się udusić? Nie odczulisz? Jesteś po udarze, wylewie, zawale lub w twojej rodzinie przydarzyło się nieszczęście w rodzaju Alzhaimera czy nowotworu. Będziesz się temu przyglądał bezczynnie? Wręcz przeciwnie. Wydasz każdy grosz,  rezygnując z tego co mniej niż zdrowie ważne, zastawisz się, a zastosujesz kurację.

Co zrobisz? Pójdziesz do apteki i będziesz RATOWAĆ  ZDROWIE i ŻYCIE.

Zapytam cię o coś. Jeśli masz zwierzę , kota lub psa, twój weterynarz dwa razy do roku wręczy ci specjalne tabletki na odrobaczanie. Nasz organizm jest także, podobnie jak ciało twojego zwierzaka, organizmem żywym. Stykasz się w życiu z pełnymi zarazków powierzchniami, przytulasz pupila, gdy chorujesz, zażywasz antybiotyki. Z czasem  wnętrze naszych jelit zaczyna przypominać zatkaną umywalkę. Czy u was w domu czasami się ją przepycha? Można to zrobić wsypując  do umywalki granulki ale efekt będzie bardzo powierzchowny. Najlepiej po prostu odkręcić zawór i gruntownie wyjąć całą zalegającą w rurze zawartość. Odetkana umywalka to prawdziwa ulga .Na pewien czas, dopóki znowu nie utopią się w niej nierozpuszczalne resztki.

Powiem ci coś, co cię trochę zniesmaczy. Resztki zalegającego w twoich jelitach pokarmów, pozostałości po konserwantach, barwnikach, antybiotykach i fastfoodzie, resztki gnijącego mięsa mogą spowodować fatalną kondycję twoich jelit i w efekcie doprowadzić twój organizm do  niewesołego stanu . By gruntownie oczyścić jelita, nie pomoże ci  zwykły środek przeczyszczający

( niektórzy bardziej wierzą w moc dezynfekcyjną alkoholu i sądzą, że jest on w stanie „zabić każdego robala w nas)”.Pomoże natomiast miesiąc diety, na której nie będziesz głodny. Pomoże  unikanie pewnej kombinacji produktów na talerzu. Po prostu ziemniaki z mięsem lubią się tak jak twój wujek Rysio z ciocią Matyldą.Na własny widok dostają alergicznej wysypki.

Nasze ciało, karmione  wysokoprzetworzoną żwynością, wbrew naszej woli,  zakwaszane  cukrem i białą mąką,staje się  miejscem bytowania owsików, nicieni, glist, przywr, grzybów candida lub nawet…tasiemców. Nie ma idealnie sterylnego, wolnego od patogenów organizmu. Jeśli nie są to „robale”, na pewno posiadasz w sobie zestaw  bakterii chorobotwórczych i wirusów. Niektóre z nich  mogą spowodować duży uszczerbek na twoim zdrowiu. Wkrótce lub w niedalekiej przyszłości. Dlaczego się namnażają? Bo zabiłeś zestaw pożytecznych bakterii, zażywając antybiotyki. Bo zakwasiłeś swój organizm…

Istoty te, czyli  grzyby i pasożyty  lubią określone, kwaśne środowisko i z pełną bezwględnością żywią się naszym kosztem. A my? Czujemy ospałość, wieczne zmęczenie, coraz cięższe, opuchnięte nogi, bóle kręgosłupa, dopadają nas migreny, anemia, bezpłodność, podwyższa się poziom cholesterolu, zaczynają szwankować serce i stawy . Poranny  rozruch bywa ciężki. Ołowiane powieki, lepkość w ustach, „śpiochy” w oczach, ogólne obniżenie nastroju, a nawet  dłuższe stany przygnębienia, które zwalamy na niedobór światła i na zimę.

To wszystko o czym przeczytałeś to robota twoich nielegalnych lokatorów. Pasożytów, wirusów i  bakterii chorobotwórczych. Pasożyt to takie coś co lęgnie się w tobie wbrew twojej woli,  a zasiedlając twoje organy niszczy je, powoduje  stany zapalne,  żywi się twoim kosztem i zatruwa cię toksynami ze swojej przemiany materii. Możesz, oczywiście, wyciszyć intruza  jedną czy drugą tabletką z przebogatej kolekcji domowej apteczki. Ale mam dla ciebie niemiłe wieści. To będzie leczenie objawów, a nie przyczyny. To będzie zamiecenie śmieci pod dywan, na chwilę gdy w progu stoją goście  oczekujesz doraźnego efektu,  może i ten doraźny środek się sprawdzi. Przydałoby się jednak, co podskórnie czujemy, WIELKIE WIOSENNE SPRZĄTANIE, prawda? Dywan oddajemy do pralni lub traktujemy proszkiem, szorujemy, odkurzamy mocno-ssącym odkurzaczem. Kibelek polewamy domestosem.

Myjemy okna, pierzemy firanki, gruntownie myjemy lodówkę, odkurzamy półki kuchenne w ramach wiosennego remanentu.

A nasze ciało? Czy ono zasłużyło na równie troskliwe potraktowanie?

Tak! Po przeczytaniu w magazynie kobiecym lub na portalu, że pora „na wiosenny detox” wreszcie zaczynamy jeść więcej sałaty, może nawet zrobimy koktajl z jarmużu i  kupimy karnet na fitness lub rozpoczniemy erę spacerowania z kijkami czy chodzenia na pływalnię. Do czasu aż przejdzie nam ochota na wysiłek  fizyczny, zwykle, z pierwszymi upałami.

Usprawiedliwimy się, że przy dzieciach, praniu , prasowaniu , gotowaniu i odbieraniu dzieci ze szkoły/przedszkola ruchu mamy aż nadto….

Powiem ci coś jeszcze. Nie daj się wkręcić w przekonanie, że musisz wydać w  aptece w  sezonie grypy i przeziębień   około 300- 400  złotych na różne preparaty, co których skuteczności  tak jesteś codziennie zapewniany.

Może jednak nie stawiaj swego życia na głowie i zacznij od sprawy najprostszej: twoje zdrowie będzie dokładnie takie jaka będzie kondycja twoich jelit. To zatem nie apteczka domowa, lecz twoja domowa lodówka powinna być lepiej doinwestowana! I to wcale nie w artykuły żywnościowe  z ekskluzywnych półek!

Spójrzmy jeszcze na mechanizm uzależniania się od  chemicznych leków. Tradycyjna medycyna osobę, która przeżyła  traumatyczne wydarzenie  w stylu śmierci najbliższego członka rodziny, utratę pracy lub poważny wypadek drogowy, kieruje prosto do psychiatry po psychotropy. A jednak część depresji  to  nie poważne zaburzenie, a reakcja  na żałobę lub zwyczajnie  chore czy nieszczelne  jelita…., Oczywiście,  w przypadku  chorób  bardzo poważnych  ( psychozy, schizorfenia) kończy się na mądrej diagnozie typu: konieczne prochy by  pacjent był bezpieczny dla otoczenia  plus  regularne wizyty u psychologa, ale czasem   nasza depresja mija wraz z doprowadzeniem jelit do stanu wyjściowego. I już  przy  prawidłowo pracujących jelitach wraca właściwy poziom  serotonimy, hormonu energii i dobrego nastroju. Polacy, nie dajmy sobie wmówić, że co 6 z nas choruje na deprechę!

Czy jednak wiedziałeś, że blisko 70 procent serotoniny wytwarzane jest  w…jelitach?  Te zatkane niestety, nie funkcjonują prawidłowo. Jelita mają bezpośrednią łączność z układem nerwowym człowieka. Pamiętasz ciężką sytuację? Jak twój żołądek zareagował na nią? Częstszą potrzebą wizyty w toalecie, prawda?

Na podsumowanie tego postu napiszę tylko tyle:  w ubiegły czwartek rozpoczęłam wraz z moim mężem uczciwy, wiosenny  detoks całego organizmu, bez farmaceutycznej ściemy. Detoks z zamkniętą  grupą wsparcia na Facebooku. Detoks pod okiem doświadczonego dietetyka holistycznego.

Za nami pierwszy z 12 wykładów w cyklu comiesięcznych spotkań w Krakowie

” Dziś Wybieram Zdrowie”, które odbyło się  w  hotelu Q Best Western. Otrzymaliśmy  solidnie podbudowaną przykładami z życia dawkę wiedzy  o tym, że  utrzymanie organizmu w stanie homeostazy ( równowagi) powoduje, że uruchamia on pierwotny system autoregeneracji.  Czyli , że nasze ciało, oczyszczone z toksycznych złogów i pasożytów i właściwie odżywione  nisko przetworzoną żywnością, serwowaną   we właściwych proporcjch oraz, uwaga! we właściwym towarzystwie! Może funkcjonować wydajniej, być pełne energii i witalności. Że możemy wyglądać i czuć się o niebo lepiej!  I że jest to możliwe  bez tysiąca i jeden  syntetycznych preparatów na każdą przypadłość, jaką usiłuje się nam na każdym kroku wciskać.

I podobnie  jak w życiu i w rodzinie, gdy wujek Zenek nie znosi ciotki Matyldy i unika jej jak ognia by nie psuć sobie wątroby, podobnie nasz organizm nie potrafi trawić serwowanych

PO STAROPOLSKU

dań  w zestawie: mięso, ziemniaki, surówka. Gdy staje przed zadaniem jednoczesnego strawienia białek i węglowodanów, rozregulowujemy go  i zaczyna szwankować!

Jest sprawą oczywistą, że nasza regeneracja nie będzie polegała na ślepemu zawierzeniu jakiemuś szarlatanowi ( media ostrzegały swego czasu  , że pewni rodzice zagłodzili swoje dziecko na śmierć, lecząc je u tzw. natuoropaty  ) i  nie zamierzamy zrezygnować z tradycyjnej opieki lekarskiej, okresowych badań kontrolnych ( bo tylko głupiec mógłby powiedzieć, jakoś to będzie, a lepiej o niczym potencjalnie niebezpiecznym po prostu NIE WIEDZIEĆ). Nie zamierzamy także lekceważyć wskazówek lekarzy, ale jednocześnie wiemy już, że tylko 10%  ludzkich  problemów zdrowotnych to predyspozycje genetyczne, a pozostała, większa część składową to styl życia i sposób odżywiania. I że pomimo stałego  UCZUCIA SYTOŚCI po zjedzeniu posiłku oraz regularnego jadania,  może się zdarzyć, że nasz organizm jest NIEDOŻYWIONY,  bo brak w nim kluczowych dla zdrowia substancji, minerałów i pożytecznych bakterii, bo wyjałowiliśmy go antybiotykami, i przez to zaczyna  poważnie chorować.

Skoro tylko 10%  to genetyka to znakomicie, bo to oznacza, że 90 % zdrowia leży  w naszych rękach, czyli wystarczy uwierzyć, że tak naprawdę  nasz organizm nie ma  ochoty na solidną porcję frytek, popitych zimnym piwem,  w towarzystwie soczystej golonki! Że wrażenia wzrokowe i zapachowe  niekoniecznie idą w parze z potrzebami ciała!

Na pierwszym spotkaniu Dziś  Wybieram Zdrowie  ( prowadzonym  przez  Małgosię Wrzak, doświadczonego  dietetyka z  gabinetu  Holistyczne Odżywianie w Krakowie) dowiedzieliśmy się, że aby   dać organizmowi szansę na odczuwalne wzmocnienie odporności i poprawę samopoczucia i  wyglądu , warto zacząć choćby od małych kroków, dostępnych dla każdego:

1. na pełny  miesiąc  wykluczyć z diety pszenne pieczywo, produkty z  mąki pszennej białej, rafinowane oleje zastąpić masłem klarowanym lub oliwą z pestek winogron czy oliwką w oliwek,  wykluczyć na miesiąc  cukier ( można używać miodu lub ksylitolu w niewielkich ilościach do doprawiania smaku potraw)

2. pić minimum półtorej litra niegazowanej wody dziennie

3. regularnie płukać gardło podczas mycia zębów ( powoduje to stymulację bardzo istotnego nerwu błędnego )

4. zaprzestać używania białej soli kuchennej i zastąpić ją solą  różową himalajską

5. postarać się zjadać codziennie jedną  porcję kiszonek ( uwaga, kapusta  oznaczona jako „Ukwaszona” jest konserwowana chemicznie, należy przestrzegać zasady, że zjadamy kapustę oraz ogórki KISZONE naturalne, a nie chemicznie).

6. Generalna zasada żywieniowa : nie łączymy mięsa z węglowodanami typu ziemniaki czy ryż.

7. Mięso plus surówka ( względnie gotowane warzywa) oraz, jeśli zachodzi taka konieczność, ryż lub ziemniaki zjadamy osobno np po upływie ok.2-3 godzin.

8. Ostatni posiłek nie powinien zawierać węglowodanów ani owoców.

Może to być natomiast zdrowe białko, twarożek lub mały jogurt.

Słodycze zastępujemy koktajlami owocowymi i wyciskanymi sokami, znalazłam ostatnio w sklepie wyciskarkę do cytrusów Philipsa za 52 złote! A kilogram  pomarańczy w Biedrze kosztuje aktualnie 2.69. Odstawiamy wszelkie soki z kartonu!

9.minimalizujemy spożycie mleka krowiego ( ale nie dotyczy to  produktów mlekopochodnych czyli pełne warianty: jogurty, kefiry, maślanki itp jak najbardziej wskazane).

10. Staramy się pilnować w miarę stałych pór posiłków  , unikamy monotonnego jedzenia podobnych zestawów przez kilka kolejnych dni oraz konserw i nadmiaru wędlin.

11.Codziennie przez 2 minuty wykonujemy kilka bardzo głębokich , powolnych oddechów przeponą.

12.Jeśli tylko czas na to pozwala, wysiadamy jeden-dwa przystanki wcześniej w drodze ze szkoły/pracy i fundujemy sobie kwadrans marszu.

13.Staramy się choć 5-10 minut dziennie pośpiewać  z całego serca i na całe gardło ( nie wstydzimy się sąsiadów nawet jeśli nie mamy głosu  na miarę   Roda Stewarta czy Adele).

Powiesz, żartujesz, dużo tego! A gdzie moja ulubiona filiżanka kawy i szarlotka? Parę czipsów do ulubionego serialu?

Kawa jest ok,  jedna dziennie, nie sposób przecież katować się na każdym kroku. Musi nam w życiu zostać coś co cieszy.

Jakie odczuwam pozytywne symptomy remodelingu niektórych przyzwyczajeń?

Lepiej sypiam i budzę się godzinę wcześniej niż zwykle WYPOCZĘTA.

Na resztę uwag przyjdzie pewnie czas po miesiącu.

Pani dietetyk zaproponowała 3 wersje remodelingu, chwilowo wybraliśmy wariant środkowy, średnio wymagający. Wierzymy, że zmiany na lepsze, lepszy poziom  energii i doskonały nastrój zaczynają się od głowy i jelit.

Jeśli chcesz, możesz zapisać się na bezpłatny webinar Dziś Wybieram Zdrowie, który będzie miał miejsce w najbliższy czwartek 9 marca o  godzinie 20.00 Aby otrzymać link do warsztatu online ( bezpłatny!) należy poszukać na Facebooku strony Holistyczne Odżywianie Małgorzata Wrzak, polubić profil i zgłosić  moderującej fan page chęć udziału w warsztatach. Webinar potrwa od 20.00 do 22.00

A dla wszystkich tych, którzy we czwartek nie znajdą czasu, dobra wiadomość, w bezpłatnej aplikacji Audioblog, dostępnej na smartfony i tablety, będzie można co miesiąc posłuchać obszernych fragmentów comiesięcznych warsztatów Dziś Wybieram Zdrowie.

Wywiad z prowadzącą panią dietetyk jest już dostępny w zakładce aplikacji: NAJNOWSZE.Jestem bardzo podekscytowana nadchodzącymi zmianami w samopoczuciu, także tymi, które już obserwuję. Myślę, że w grupie zawsze raźniej dotrzymać dobrych postanowień. Może chcecie dołączyć? Zapraszam!

  • ~lekrimo

    Najlepszy detoks to ten na poście św. Hildegardy. Całkowicie holistyczny – oczyszcza duszę i ciało. Wiem, bo byłam dwa razy na takim tygodniowym poście. W bonusie olbrzymia porcja wiedzy o świecie – zdrowiu, człowieku, ciele i duszy. Pozdrawiam serdecznie. LEKRIMO

  • ~Kamil

    Wprawdzie zasad żywienia uczyłem się dawno temu i pewnie niektóre z nich się zdezaktualizowały, to nie zgadzam się z tak radykalnym podejściem do problemu odżywiania jaki zaprezentowałaś. Uważam, że należy jeść wszystko, ale z umiarem. To z różnorodności pokarmów i ich kombinacji w potrawach czerpiemy wszystkie niezbędne składniki potrzebne do utrzymania organizmu w dobrej kondycji.Wiele mikro- i makroelementów, a także witamin przyswajane jest jedynie w obecności innych konkretnych elementów. Ważne są jedynie proporcje. Jemy za dużo węglowodanów, to jest problem!
    Za mało białka, szczególnie dzieci i młodzież, a także złej jakości tłuszcze. Najlepiej zbilansowanym dla organizmu ludzkiego tłuszczem jest masło. (prof. Grażyna Cichosz – polecam, wiele jej artykułów można znaleźć w necie).
    Warzywa? Chyba z własnego ogrodu… Mam znajomego ogrodnika. Polecane nowalijki nie rosną nawet w ziemi. podłoże do uprawy to wełna mineralna nasączana wodą z komputerowo dozowanymi nawozami. Czy takie zielsko może być zdrowe? Owoce? Krajowe opryskiwane niemiłosiernie, importowane – jeszcze gorzej!
    Wędliny – w składzie tablica Mendelejewa…. Najlepiej chyba wypada nabiał, może poza serami żółtymi nafaszerowanymi chlorkiem wapnia, stabilizatorami, barwnikami, konserwantami… Moim faworytem jest nabiał Łemkowyna, nazwany przez kogoś na FB „biżuterią mleczarską”. ( dla ciekawych: http://www.zpm-dominik.pl – wiele ciekawostek o nabiale) Coś w tym jest.
    A poza tym najważniejsze to spożywanie żywności jak najmniej przetworzonej, razowego pieczywa i potraw przez siebie przygotowanych z prostych, nieprzetworzonych składników. Żadne potrawy gotowe czy półgotowe. Przede wszystkim umiar i urozmaicenie 🙂 .

    • Masło, dokładnie tak, do duszenia np warzyw masło klarowane
      Będę bronić rozłączania białka i węglowodanów, organizm bardzo się męczy trawiąc je jednocześnie.
      Warto także oczyścić jelita i robić okresowe posty glutenowe.

  • Poruszylas temat tabu: robaki i przy okazji dodaje wszy. Na szczescie mam madrego lekarza 🙂 Psy i koty chodzace po podworku odrobaczamy przynajmniej 2 razy w roku. A dzieci nie. Od kilkunastu lat odrobaczam profilaktycznie dziecko po kazdych wakacjach (pobyt u babci na wsi, kolonie, obozy, obozy harcerskie w lesie). Wszy – temat tabu w szkole. Szlag czlowieka trafia bo jedna kuracja to 40-50 pln. Prania, gotowania i prasowania poscieli, recznikow, kocow i ciuchow nie doliczam. Dzieciaki zarazaja sie cyklicznie i wzajemnie, szkola problemu nie ujawnia. Nikt z rodzicow oficjalnie nie zglasza w mysl zasady: „kto oglasza, ten roznosi”. Leki bez recepty? Polacy sa narodem najczesciej kupujacym leki bez recepty. Na wszystko. No i cudowne antybiotyki. Z najwiekszym spektrum dzialania, od przeziebienia, po zakazenia tkanek miekkich i zapalenie pluc ten sam lek. Lekarze przypisuja na zasadzie „dupochrona” nawet przy grypie. A glupie ludzie kupuja i laduja w dzieciaki/coraz wieksze slabiaki. Nie dziwie sie, mam kolezanke przedstawiciela medycznego, lekarze maja za to wycieczki z cala rodzina do cieplych krajow, przedstawiciel premie. Kazdy z nas tez by przepisywal, bo taka wycieczka kosztuje. Od wielu lat stosuje metode: katar, kaszel? Syrop prawoslazowy za 3 pln, sok z surowego buraka na gardlo, goooraca kapiel i 3 koce na koldre, niech sie poci. Nie pomaga? Banki. Slysze „jak to banki??? jak przeziebisz, to do piachu”. Nosz kurde sredniowiecze. Ale banki sie sprawdzaja, Od kiedy stosuje, 7 lat bez antybiotyku sie udalo. Troche polezy przed tv, bo jednak slabosc czlowieka ogarnia (sily zbiera na walke z choroba). No dobra, jest jedna wada, nie mam czasu odpoczac, bo nie chodze na L4 na dziecko. Za to zaoszczedzona kase przeznaczam na wakacje 🙂 Alergia? Wystarczy testy zrobic i w miare mozliwosci wyeliminowac najczesiej wystepujace alergeny: mleko, czekolade, jogurciki, cytrusy, grube koce, piekne dywany, zaslony, kwiatki w bialymi grudkami w ziemi, kapac dzieciaka przed snem i po tym nie wpuszczac zwierzaka do lozka. Ulubionego pluszaka jak dziecko zasnie wsadzic do zamrazarki, o swicie podrzucic do lozka. Troche zimny ale bez roztoczy.Codziennie przeleciec po polkach i podlogach ze szmata na mokro, szybko idzie jak wywalicie uwielbiane i stawiane wszedzie pierdoly zbierajace kurz. Zeby nie bylo, ze taka sama z siebie madra jestem. Autor ww wymienionych porad: pani doktor z centrum pneumologii i leczenia chorob dzieciecych i alergii z Karpacza 🙂 Od siebie dodaje kielki. Do salatek, na kanapki albo prosto z kielkownicy. Sloneczmik i kukurydza-slodziutkie, dzieci zjedza same. Lucerna, brokuly, rzerzucha i soczewica, trzeba je namawiac, dorosli zjedza bo madrzejsi. Mozna? Mozna ale wiekszosci sie nie chce. Bo troche pracy, wysilku a latwiej zaplacic i narzekac…

    • Dorota, święte słowa i dużo racji. Nasz mózg wybiera zwykle rozwiązania najprostsze, zobaczymy reklamę, kupujemy antybiotyk, serwujemy i mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
      A gdybyśmy tak, przekładając sytuację na język mechaniki, tankowali do samochodu paliwo wiedząc, że to paliwo za każdym tankowaniem POGARSZA JAKOŚĆ SAMOCHODU, OSŁABIA SILNIK i może doprowadzić do szybkiego zuzycia auta?
      Na pewno wtedy zatankowalibyśmy lepsze paliwo aby wydłużyć żywotność naszego poajzdu.
      Gdybyśmy na stacji benzynowej zobaczyli tabliczkę: Na tym paliwie pojeżdzisz swoim samochodem w dobrej formie 5 lat dłużej i bez awarii, czy wybralibyśmy mętne, parszywej jakości paliwo, które rozwaliłoby silnik w bardzo krótkim czasie?
      Odpowiedź, ależ skąd. Nie jesteśmy chyba nienormalni!
      A co w przypadku naszego organizmu? Faszerując je chemiczną mieszanką, która ludzie nazywają „przekąskami”, napychając je cukrem i białą mąką ( cóż, miłe jest to uczucie sytości po zjedzeniu kluchów), i serwując mu antybiotyki, czasem kilka razy w roku, dziwimy się, że organizmowi brak sił i chęci do wyjścia na długi spacer, że jest ospałe, wrażliwe na najmniejsze bodźce, że zapada co rusz na infekcje. Dziwimy się, dlaczego jesteśmy tacy słabi? Kochani, jakie paliwo, taka jazda. Dobrze wiedzieć, że dla dobrego samopoczucia i większej odporności musimy zadbać o nasz wewnętrzny silnik, o jelita.

      Co do wszy w szkole, masakra, kiedyś zadzwoniła do mnie koleżanka, mieszkająca w drugiej części Polski, tydzień po pobycie u mnie.
      Nasze dzieci jeżdziły wtedy konno w stadninie. Córka koleżanki pewnego dnia zaczęła się mocno drapać po głowie i pielęgniarka szkolna zuważyła u niej wszy. Ale nie tylko u niej. Kilkoro dzieci w klasie musiało poddać się kuracji.Koleżanka zadzwoniła potem do mnie z pytaniem, czy moim zdaniem wszami mogła się jej córka zarazić korzystając z wypożyczonego kasku jeżdzieckiego? Skąd! Syn nie miał wszy mimo tego, że jeżdził tego samego dnia w córką koleżanki ramię w ramię! Były także inne dzieci, zadzwoniłam do 2 osób z pytaniem, czy ich zdaniem w wypożyczalni jest czysto, na co pani z przekonaniem stwierdziła, że codziennie dezynfekuje się kaski specjalnym roztworem alkoholowym
      Syn jeżdził w tym klubie od ponad roku, czasem umawiał się w nim z kolegami z klasy i nigdy nic takiego nie nastąpiło.
      Wątpię, aby wszy mogły pochodzić z kasku wypożyczalni Po prostu do tej stadniny, proszę wybaczyć, chodzi towarzystwo, które regularnie się myje oraz sprząta swoje domy. Moge za to ręczyć. Natomiast s szkole, no cóż, zdarza się różnie, chodza do niej dzieci z różnych środowisk..niestety. To smutne….

  • ~Iwonka

    Ja jem same warzywa z odrobina oleju kokosowego soli himalaskiej i kolorowego pieprzu tylko czasem ruchu na swiezym powietrzu jak na lekarstwo 🙂

    • Tak trzymac, Iwonko.My zastanawiamy sie co z mięsem ale takie radykalne decyzje to już po Świętach 🙂

    • Z ruchem faktycznie kiepsko, pogoda nie sprzyja 🙂

  • To ja się zgłaszam! Zaczynam od dziś wcielać wypunktowane zasady 🙂

    • Avo, ostatnio bardzo ładnie zeszczuplałaś więc moc jest w tobie.Teraz pora na regenerację poziomu energii, przyznasz, że sesja torchę toba nadszarpnęła, prawda?:) Powodzenia! Jesteś już w grupie zamkniętej czyli na dobrej drodze do czwartkowego webinaru Małgosi Wrzak #Dziś Wybieram Zdrowie:)) Cieszę się!