Jak cierpią domowe relacje w wyniku nadużywania smartfonów?


 

Fot. Jola Zdolska-Gurgul

Mija 5 lat odkąd piszę ten  blog.  A jak urodziny, to musi być coś extra…Coś co skłoni cię do refleksji, ale także trochę rozbawi…Jestem kobietą. A  światem kobiet rządzą  emocje i relacje. Dziś trochę właśnie o nich. Ale głównie będzie dziś o różnicy pomiędzy rozmową realną i wirtualną.I rozmowach w ogóle,tych rodzinnych, jakie każdego dnia toczą się (?) przy stole.

Każda rodzina ma swoje obyczaje, powiedzonka i chwile, które warto zapamiętać i podać dalej aby nie odeszły w niepamięć.W tym poście napiszę ci dlaczego wspólne posiłki i rozmowy na Poziomkowym Wzgórzu stały się prawdziwym wyzwaniem. A napiszę o tym lekko i z przymrużeniem oka 🙂

Co będzie większym wyczynem: ugotowanie wyszukanego obiadu czy  skuteczne  dostarczenie zaproszenia na obiad mężowi i dzieciom?  Zgadnij?

Siedzimy przy stole na Poziomkowym Wzgórzu. Troje domowników i trzy smartfony androidowe : #Nokia, #Samsung Galaxy i #Sony L1. Jeśli nas zapytasz, który smartfon jest lepszy, rozgadamy się na dobre. Tym bardziej, że ostatnio przeżyłam #tydzień_bez smartfona ( sprawdź tutaj: http://xn--poziomkowewzgrze-ivb.pl/wytrzymalam-tydzien-bez-smartfona/ )

 

A propos rozmów w realu. Ilość tematów naprawdę bardzo poważnie ogranicza nam Internet. No bo więcej czytamy, oglądamy i słuchamy niż mówimy…Możesz nas jeszcze podczas rozmowy zainteresować pytaniem, którym samochodem warto jeżdzić,  tu także się rozgadamy. Gdzie się wybieramy na wakacje , względnie która wyprawa była najbardziej udana…. Ale zapytaj nas , ot, tak, ogólnie: co słychać? Co ostatnio przeżyliśmy? Wtedy rozgadam się tylko ja :).

 

A dwóch pozostałych domowników wlepi wzrok w ekrany, i tylko od czasu do czasu będzie robić wrażenie podtrzymywania konwersacji.I tu przypomina mi się dialog z kabaretu #AniMru_Mru ze skeczu o zaginięciu żony:

Pamiętacie?

Przychodzi facet na komisariat i zgłasza zaginięcie żony. Nie pamięta daty jej urodzenia ani PESELU, co uniemożliwa efektywne wypełnienie dokumentów na komisariacie.Wspólnie z policjantem petent wpada na pomysł zadzwonienia do teściowej,  aby zapytać ją podstępem o ten PESEL, i  wtedy następuje ten słynny dialog: Facet uważnie słucha lawiny monologu mamuśki, powtarzając regularnie w interwałach zwrot:

-Ychy…Tak

-Ychy…Tak…

-Ychy….Tak. I tak z pięćdziesiąt razy.

Cały filmik znajdziesz tutaj :https://www.youtube.com/watch?v=2Oypl3qvzwE

Moi faceci uzywają wersji skróconej w rozmowach ze mną: to znaczy…

„Ychy….”

Samo w sobie „Ychy” nie oznacza nic złego. Daje potwierdzenie że jesteś z uwagą ( żartuję!) słuchana. I że rozmówca zgadza się z twoim punktem widzenia ( mąż przekazał synowi patent, że „zgadzając się” można zaoszczędzić dużo czasu i nawet ewentualnej awantury. Należy tylko „Ychy” powtarzać w odpowiednich interwałach.

W większości  domów  rozmawiamy ze sobą przy stołach, ale nie patrzymy sobie w twarz, unikamy kontaktu wzrokowego. Mamy na szczęście wymówkę: trzeba w smartfonie, na tablecie lub w laptopie  sprawdzić temperaturę pieczenia ciasta, rozkład odjazdu autobusów, stan korków na drodze, prognozę pogody, a może po prostu czujemy potrzebę pośmiania się, a że życie nie niesie , w naszej ocenie, zbyt wiele powodów do beztroskiego rechotu, używamy protez w postaci memów, filmików na You Tubie czy fragmentów kabaretów.

Za każdym razem mimowolnie wybieramy kontakt wirtualny, w którym łatwiej o anonimowość, w którym możemy wykreować hurra-optymistyczną rzeczywistość, w którym kończymy konwersację jednym naciśnięciem przycisku.No, spróbuj zatrzymać konwersację z gadatliwą tesciową czy ciocią..albo z żoną w realu.  Spróbuj zatrzymać konwersację w pociągu gdy dosiądzie się do ciebie bezkrytyczny paplacz, który zmusi cię do wysłuchania historii jego rodziny w trzech pokoleniach?

Dlatego używamy ekranów, które stały się zbroją, chroniącą naszą wrażliwość przed atakiem niepożądanych treści. Używając smartfona mamy złudzenie panowania nad tym, co chcemy wiedzieć, a co wolelibyśmy przemilczeć.W bezpośredniej konfrontacji twarzą w twarz nie ma wymówek. Wobec bliskiego, który zna cię od podszewki, jesteś nagi jak w kąpieli. Najbliżsi znają twoje wady i słabe strony i wiedzą gdzie przyłożyć aby było celnie. Aby zraniło. I myślę, że to najprostsze wyjaśnienie tego dlaczego wolimy smartfony od rozmów na żywo.

Nie piszę tego by marudzić, bo czasem zdarzają nam się, oczywiście, przerwy w użytkowaniu smartfonów, ale bardziej sprawdza się model pokojowy:

„Proszę, odłóż teraz na kwadrans smartfon, chcę z tobą spędzić wartościowy czas w realu i opowiedzieć ci o…” działa na facetów efektywniej od wymówki: ” Kurczę, nikt mi nie pomaga przy obiedzie, wszyscy macie nosy wlepione w ekrany i nawet nie wiem z czego tak rechoczecie beze mnie”…

Przy stole na Poziomkowym Wzgórzu toczyły się ostatnio całkiem fajne rozmowy w realu.  W gronie wąskim i również w szerszym, z udziałem przyjaciół…Mąż, który niedawno wrócił z wymarzonej  wyprawy pieszej ( Camingo Santiago w Hiszpanii: trasa Św. Jakuba) wciąż wspomina różne jej aspekty. Dał radę, przyjechał do domu  promienny i jakiś taki odmieniony, fajnie nastawiony do życia. Może to dlatego , że spełnił swoje marzenie, o którym tylko mówił, od wielu już lat? Syn jest zaraz po mnie, domowym „paplaczem” nr 2. Oczywiście, jeśli tylko zdołam go oderwać od ekranu. Uwierz, że im bardziej dziecko dorasta, tym jest to bardziej skomplikowane.

Fragment (dozwolony) rozmowy w realu z synem:

Relacja z dyżuru w szpitalu ( syn jest studentem wydziału lekarskiego  i w czasie wakacji pracuje jako…kierowca karetki pogotowia). Opowieści mam w głowie mnóstwo, ale ta zapadła mi w pamięć bo padłam ze śmiechu:

Na oddział SOR zostaje przyjęty mężczyzna, diagnoza: 2,2 promila alkoholu we krwi.Odmawia rozebrania się, a jest to niezbędne aby można go było przyjąć na oddział. Pielęgniarka prosi Wojtka o pomoc. Syn rozmawia twardo i konkretnie:

-Rozbieramy się, proszę pana. W odpowiedzi bełkot.

-No, jazda, inni pacjenci czekają, pośpiesz się pan…. W odpowiedzi bełkot.

-Jazda, żulu – nie wytrzymuje syn- nie mam czasu…

Kontakt wzrokowy udany. Pijaczyna podnosi w górę wskazujący palec, wymierzony w syna :

-Ty mnie pan nie będziesz wyzywać, ja zapiszę sobie pana nazwisko i do sądu pójdę- pacjent na to.

-Pisz pan, proszę bardzo- odpala syn.

-To jak brzmi pana nazwisko?- kontunuuje pacjent.

-Marian Paździoch jestem, do usług….

ps Ciekawe jak dialogi bez smartfona mogą poprawić dzień. A twoi bliscy kiedy wybierasz kontakt z nimi i opowieść o tym co przeżyłaś, i jakie uczucie te wydarzenia w tobie pozostawiły, wzmacnia poczucie bliskości, której nie jest ci w stanie dać żaden sms i emotikon na ekranie… Nie rezygnuj z rozmowy i budowania prawdziwej relacji, takiej z patrzeniem na prawdziwą twarz, mimikę, z prawdziwym patrzeniem w oczy.Tylko w ten sposób naprawdę będziesz blisko z innymi. Realnie, a nie na ekranie…. Myślę, że wypracuję w naszej rodzinie nową tradycję: reset bez samrtfonów, przynajmniej pół godziny dziennie przy stole, z ciekawymi opowieściami w tle….

Zerknij  do jakich wniosków doszli uczestnicy eksperymentu „tydzień bez smartfona” we Włoszech…. Może także dojdziesz do wniosku, że warto regularnie na pewien czas każdego dnia wyłączać smartfon i urzadzenia, zakłócające prawdziwą bliskość? 🙂

Ps Narzędziem bardzo pomocnym w wypuszczeniu smartfona na pewien czas z rąk jest autorska aplikacja z podcastami z blogów  do słuchania #AudioBlog.Bezpłatnie w sklepie GooglePlay, zapraszam, wypróbuj 🙂

ps na piąte urodziny życzcie mi abym znalazła więcej czasu dla tych, których kocham najbardziej, ale i na to co kocham: na pisanie 🙂

Czy nowoczesna technologia bardzo wkradła się w wasze życie osobiste? Podziel się co o tym sądzisz? Czy będziemy kiedyś potrafili porozmawiać z naszymi wnukami….? Twarzą w twarz?

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Eksperyment-we-wloskim-technikum-tydzien-bez-smartfona-3694872.html

 

 

 

 

  • Życzę zatem więcej czasu i wielu inspiracji do tworzenia wciąż nowych ciekawych tekstów. Tu poruszyłaś fajny temat…niestety na czasie;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    • Myślę, że bez włożonego wysiłku nie może istnieć coś takiego jak wspólna przestrzeń emocjonalna. O nią trzeba się zatroszczyć jak o kwiatki w doniczkach, które tylko pozornie rosną. Ale pozostawione samym sobie zaczynają chorować…