Kobiety to ze mną mają dobrze…czyli Don Żuan w markecie….

Proza życia. Byłam w tym tygodniu na komedii romantycznej? Byłam. No to teraz koniec wierszy,uniesień, świec, kadzidełek i Andrea Bocelli w odtwarzaczu. Raz w tygodniu trzeba się sprężyć, pokonac lenia i wykonać parę niezbędników domowych. Oddzielić pranie:białe od kolorowego ( dwa kosze na bieliznę niby są, i co z tego? Zawartość brązowego i zielonego to ten sam mix skarpetek, bielizny, koszul, ręczników.

Kto pierwszy uciekł  z domu do ogrodu, wygrywa. Słyszę już mruczenie traktorka do koszenia trawy. Czyli reszta:zakupy, obiad, prasowanie i pranie to moje normalne „przyjemności”.

Zaczynam od nastawienia ziemniaków na obiad i proszę,by panowie włączyli kuchenkę za godzinę.Zapomniałam,że mąż nie usłyszał, bo kosił a syn nie usłyszał,bo mial na uszach słuchawki…

W jednym z myślenickich marketów spożywczych wypakowuję więc koszyk na zakupy jabłkami, buraczkami, marchewką ( o tej porze roku przecieramy soki w sokowirówce i trzymamy się z dala od soków w kartonach).

Potem jeszcze jakieś mięso na obiad, nabiał, kilka artykułow chemicznych. Jestem zadowolona, bo ominęła mnie klasyczna kolejka.Wstrzeliłam się w porę, kiedy ludzie gotują obiad a sklep odwiedzają nieliczni. Po drodze do Myślenic kolejna myśl:gdybym przed wyjazdem z domu nie skusiła się na poranne kilka stron lektury, kawę oraz nastawienie prania, być może wracałabym już z zakupami do domu ale… Na Zakopiance w kierunku do Krakowa utworzył się gigantyczny korek. Spowodował go kolejny kierowca, który przekroczył dozwoloną szybkość, wpadł w poślizg i zszokowany wylądował na barierce na niebezpiecznym łuku. Niebezpiecznych zakrętów na Zakopiance nie brak, podobnie jak malowniczych widoków.Urok krajobrazu Pogórza Wielickiego  kilkaset tysięcy razy usypiał juz czujność podróżujących Zakopianką kierowców. W efekcie  szybkości i brawury młodego kierowcy, samochód, w bardzo kiepskim stanie, zablokował innym podróżującym „nitkę” w kierunku Krakowa, a towarzysząca mu pasażerka  wyskoczyła z rozbitego auta, dzierżąc pod pachą zestresowanego …kota w bure pręgi. Jej parnter, mąż? Nieważne… kim był…dzwonił po pomoc. Obserowałam całe zajście z przeciwległego pasa , w kierunku : do Myślenic i pomyślałam, że przysłowie :”śpiesz się powoli”  to czasem  trafne określenie. Uniknęłam w ten sposób stłuczki.Po raz kolejny w tym miesiącu!

W markecie spożywczym pachnie swieżo pieczonym schabem. Stoję w kolejce do kasy, a przede mną z uroczą, uwodzicielską miną wpycha się opalony 30 latek w błękitnych, markowych dżinsach i czerwono-czarnej  koszuli w kratę. Jego nieskazitelny  uśmiech,jak z reklamy pasty do zębów, jest bardzo spontaniczny, a oczy wesołe. Pod pachą ma worek z pomarańczami,  w jednej dłoni, opakowanie czekoladek „Merci” a drugiej, butelkę wina w ozdobnej torebce.

-Proszę być cżłowiekiem i przepuścić mnie, bo spóźnię się na randkę-wydyszał, zaglądając mi zalotnie w oczy.

-OK. Bez wątpienia jestem człowiekiem-stwierdzam, przesuwając się w kolejce, by go przepuścić.

-Randka? W południe?-wypaliłam bez namysłu- Oryginalne!

-Randka dziś wieczorem w Wiedniu-uśmiechnął się Nieznajomy.

-Ok.Przepuszczę pana. Ale coś za coś- zaskakuję gościa, który zastyga nieruchomo, tuż przed położeniem zakupów na taśmie  przy kasie.

-Obieca mi pan, że zanim zatrąbi pan na babę na drodze, wyprzedzi na trzeciego lub pokaże środkowy palec guzdrale, przypomni pan sobie moją dzisiejszą przysługę.  Bo śpieszył się pan, a ja pana przepuściłam. I nie  będzie pan dyskryminowal bab za kierownicą… Facetowi mina rzednie. Drapie się po swojej blond łepetynie i z uśmiechem odpowiada:

-Męskie chamstwo na drogach to polska specyfika. Bo wie pani. Faceci są sfrustrowani.Ciężko z pracą… W sypialni też czasem ciężko z powodu nadmiaru stresu… I jedyna możliwość, kiedy możemy odreagować, to wyżyć się na głupiej babie za kierownicą.

Jeśli powie pani facetowi,że jest do niczego w łóżku i do niczego kierowcą, to już po nim. A frustracja gdzieś musi się przecież ulotnić. Adrenalina to nasz tlen! A tak naprawdę to ani pośpiech w łóżku, ani na drodze, nie ma większego sensu. W obydwu przypadkach grozi  tragedią: rozwodem albo wypadkiem. W każdym razie, stratą… Ale ze mną to kobiety mają dobrze, bo ja, wie pani, uwielbiam je. I noszę je na rękach!

Ciekawe, czy brunetki, czy blondynki, a może na zmianę, dla urozmaicenia…-przeleciała mi przez głowę myśl.

Don Żuaan skinął głową z uśmiechem w podziękowaniu.

-Mieszkam w Wiedniu. Tam chyba nieco mniej frustratów, ale też i drogi  nieporównywalnie lepszej klasy…. Choć i tak dużo się zmieniło… Gdy wyjeżdżałem 10 lat temu….

Niestety, na dłuższą pogawędke nie było czasu.

On się śpieszył na swoją wiedeńską randkę, a ja do garów.

Ogród skoszony. Schab na stole.-Rodzino! Spotkajmy się w realu!-nawołuję.

A tak na marginesie, mam nadzieję, że czasem żartobliwa wymiana myśli i zrozumienie różnych punktów widzenia to czysty pożytek. Jak myślicie? No to lecę na rodzinny, pyszny sobotni obiadek i pozdrawiam wszystkich w domach, w trasie, w plenerze. I tych w pracy, także  :)))

Ps. Ładne oczy miał. Błękitne!

  • Wystarczy chwila nie uwagi, a można stracić więcej niż tylko samochód.

    • nieuwagi*

    • Lunka1969

      ++++ dla Wszystkich, którzy źle ocenili swoje umiejętności….

  • Paniusia dobiega do kasy, typ blondi, zatroskana mina i do stojącego w kolejce faceta z tekstem -puści mnie pan? Koleś niewzruszony – a sama się pani nie może puścić?
    Mina blondi bezcenna 🙂

    • A skoro jesteśmy przy żartach, to dialog w kabarecie ( występ pt.”Domowe uprzejmości” ) brzmi tak:
      Żona, wkurzona na męża lesera, który zamiast jej pomóc ogarnąć chałupe wrócił z piwka z kolesiami,rzucając w niego szmatą, krzyczy:
      – Wytrzyj kurze!!!
      Na co facet odpowiada:
      – A wytrzyj…kogutowi!!!! :))

  • Oj, zdecydowanie! Tylko trzeba wyczuć, o której godzinie,żeby nie natknąc się na dziki tłum:))

  • Czyli ,że czasem warto do sklepu wyskoczyć?