Mamo, potrzebuję twojej uwagi! Błędy macierzyństwa w okresie wczesnoszkolnym

                                                       Fot.Witek Gurgul

 

 Dlaczego jesienią całe życie wydaje się jakieś takie… frustrujące, przygnębiające? Prychamy, fuczymy na siebie, robimy miny, szukamy schronienia przed listą obowiązków, na które brak sił.   Rodzina staje się ofiarą naszych nastrojów jesienią, a przecież powinniśmy ją chronić. 

No bo czy wyobrażasz sobie, żeby burknąć na szefa? Czy  na klienta ?

Czy często histeryzujesz wpracy żeby postawić na swoim?

Najłatwiej przychodzi ci  ranić najbliższych…

Bo są na wyciągnięcie ręki.

Bo szybko zapominają. I nie grozi ci  z ich strony  skutek finansowy.  Na przykład obcięcie premii czy wyrzucenie z pracy. Bo po dziesięciu godzinach służbowej cierpliwości i uśmiechania się boli cię głowa i… buzia. Bo jesteś tylko człowiekiem.

dom, drzewo i syn to dziś za mało by zaspokoić nasze ego.

 

Wychowanie dzieci.  Tysiące wątpliwości, wyrzutów sumienia, że mogliśmy lepiej, efektywniej, że to nasz obowiązek był  sprawić żeby  w naszym domu było cieplej, bezpieczniej. By od rana do wieczora wszyscy przytulali się do siebie, a jeden za drugiego dał się pokroić….No, eee… zapachniało bajką.

A życie to nie bajka

Wszyscy drobiazgowo dziś  planują. I to jest umiejętność starsznie ważna. Dotyczy komfortu całej rodziny.Poczucia bezpieczeństwa wszystkich  domowników.To nie jest łatwe:  zrobić dobry plan, który uwzględnia potrzeby i tych małych, i dorosłych. I sprawia, że każdy może liczyć na uwagę i docenienie. A czas  i pozytywne wsparcie są  dla rozwoju dzieci, i dla rodzinnej harmonii, po prostu kluczowe!

 

Real jak na Instagramie

Tyle, że czasem na tym idealnym planie pojawia się rysa.Odprysk po wybuchu petardy.

Różnie się w życiu układa.

Może twoje dziecko  od najmłodszych lat żyje w Internecie, traktuje dom jedynie jak hotel i stołówkę? Albo  jest uzależnione od  cukru, śmieciowego jedzenia? I nie dajesz sobie rady z jego opryskliwością….   Być może twój mąż pokazał swoje prawdziwe ja, które okazało się wersją daleką od  ideału. Pije za dużo piwa? Za długo pracuje? Niańczy mamę? Za mało się uśmiecha?Za często wszystko go drażni. Za bardzo lubi swoją rodzinę?Za długo podejmuje decyzje….i tak dalej, i tak dalej. Zapytaj koleżankę, a ona chętnie dopisze do tej listy swoje uwagi….

Cała naprzód!

A ty czujesz, że czasem chcesz ten wiatr przegonić i posłuchać ciszy.

Są etapy życia, które męczą szczególnie: okres niedosypiania przy niemowlęciu, okres pełzania, raczkowania i odkrywania domu przez rocznego maluszka. Okres adaptacji w przedszkolu czy szkole…. Ale na szczycie listy największych wyzwań dla rodziny znajduje się….

Budowa domu.

Szkoła negocjacji i chowania uraz w kołnierz.

Czy dogadacie sie w sprawie rozkładu pomieszczeń, metrażu, lokalizacji działki? Czy potraficie trzymać się planu? Ustalonego budżetu? Kalendarza  prac poszczególnych ekip? Będziecie budować systemem gospodarczym czy kupicie dom/mieszkanie u dewelopera i pozwolicie zaszalć architektowi wnętrz? Kto zajmie się w tym czasie dzieckiem/dziećmi?

Kiedy budowaliśmy dom, nasz syn chodził do zerówki i potrzebował wiele uwagi, zachęty.Czyli czasu….

Dziś z perspektywy lat   widzę całą listę popełnionych wtedy  błędów. Nie  do wszystkich się tu przyznam… Myślę, że części z nich można było zapobiec….

Budowa domu  ( daliśmy sobie 12 miesięcy, szaleństwo)… pochłonęła nas na tyle, że role rodzicielskie, oczywiście, tymczasowo, zeszły na drugi plan. Takie miałam przynajmniej wrażenie.Żyliśmy negocjacjami cenowymi za towary i usługi,  zwiedzaniem kolejnych hurtowni, ustalaniem grafiku pracy poszczególnych ekip…Pilnowaniem aby wszystko przebieagało zgodnie z planami…A ja byłam rozżalona, że mąż nawet na minutę nie chce rzucić okiem na meble i firanki w katalogach . Dziś wiem, że takie oczekiwania nie były zbyt dojrzałe….Bo  na etapie dachówki, pustaków, cementu i wyboru ekipy budowlanej, urządzanie wnętrza, było z, perspektywy męża, czystą abstrakcją. Zaszczycił mnie jedynie wyprawą po płytki do łazienek ( kuchenne wybierałam już sama).

I w tym  wszystkim,  w projekcie  „Budujemy dom”,  jakoś rozmyły mi się wspomnienia z fantastycznych przedstawień przedszkolnych syna. Czyli z rzeczywistości równoległej…Nie pamiętam wizyty pierwszej wróżki Zębuszki, choć zdjęcie „Bez Jedynek”, oczywiście, cyknęłam 🙂 I pamiętam jeszcze wyprawę po kwiatka dla cioci dentystki ( po usunięciu jedynek, zawstydził się okropnie łez i postanowił podziękować jej za to, że przyspieszyła wizytę Wróżki Zębuszki z drobnymi do skarbonki ).

A na występach naprawdę było na co popatrzeć,  etap późnoprzedszkolny to czas testowania i odnajdywania się dziecka w różnych  zainteresowaniach…..

Na  akademiach przedszkolnych  siedziałam trochę nieprzytomna ze zmęczenia.

Zastanawiałam się ( zamiast częściej klaskać)  jak właściwie rozmnożyć godziny dobowe i jak niby  zdążymy  jutro na pływalnię i kung fu, skoro dokładnie pół godziny wcześniej zaplanowano za nas  się  dostawę okien…., a wieczorem miał wpaść specjalista od prądu….

Z drugiej strony, obecna czy nieobecna duchem, jednak

Byłam tam z nim, podziwiałam, kształtowałam jego poczucie wartości

Fot.Jola Zdolska- Gurgul

a to chyba jednak dla dziecka najważniejsze.Tak myślę z perspektywy czasu.

A czego ciebie  nauczyła rola rodzica?

Jeśli chodzi o mnie, to…szacunku dla innych  posiadaczy dzieci. Serio!

Żałuję, że….

w wielu sytuacjach kiedy sama byłam mamą przedszkolaka nie odpowiadałam otwarcie na słowa krytyki czy próby podważania moich kompetencji .Wstydzę się, że zabrakło mi odwagi.

Żal mi bardzo, że zabrakło nam sił, czasu, środków na budowę wymarzonego placu zabaw w ogrodzie….

Miałam też poczucie winy z powodu  izolowania naszego młodego od rówieśników. Jeśli dziecko chodzi do przedszkola, szkoły w innej miejscowości niż miejsce zamieszkania, traci możliwość integracji ze środowiskiem. Wiele razy syn wspominał z żalem, że chłopaki umawiali się po lekcjach na wspólne spotkania.A on mieszkał kilkanaście kilometrów od nich i  musiał marnować czas na dojazdy.40 km codziennie. Zamiast w tym czasie  jeżdzić na rowerze czy pogadać z kumplami z klasy, on  podróżował do domu, zjadał obiad, odrabiał lekcje i jechał na zajęcia pozalekcyjne.

Pamiętam jednak chwile dziecięcej euforii:

Kiedy po raz pierwszy wskoczył na nowe łóżko w  nowym domu Ile radości!

Kiedy dostał w prezencie pierwszy miecz do kung-fu i z dumą prezentował przed lustrem wyuczone na treningach pozycje.  Duma! Kiedy pojechaliśmy odebrać prześliczną, rudo-kremową Bernardynkę, Tosię, czułość, bo pies okazał się świetnym kompanem i wzmocnił poczucie odpowiedzialności, nauczył, że należy dbać o mniejszych i słabszych…

Mamo, tato. Możesz  dać dziecku coś co będzie jego najlepszym kapitałem na całe życie: wasz czas.

Nie spłycaj kontaktów pod pozorem , że są pilniejsze sprawy. Bo tak naprawdę to czy istnieje  ważniejsze zadanie od wychowania dziecka w poczuciu akceptacji , ale i wytyczenia mu stałych, bezpiecznych granic? Spraw, żeby twoje dziecko było dla ciebie , zwłaszcza  przez pierwsze, krytyczne lata swego rozwoju twoim  klientem priorytetowym.Nawet jeśli nie wystarczy ci funduszy na cały zestaw obowiązkowych gadżetów, naucz go uważnego, współczującego  bycia z drugim człowiekiem,  wyćwicz cechy takie jak empatia uczciwość .

Naucz okazywania ludziom serca….