Męskie strefy osobiste

 

 

 

 

 

Dzięki uziemieniu na wsi bez samochodu , który chwilowo wylądował w warsztacie fachowca, zwolniłam nieco obroty.

Zanim podejmę eksperyment eksploatowania części zwanej siłownikiem sprzęgła, używanej, z Allegro ( mam nadzieję, że nie kradzionej ), do wtorku podróżuję siłami natury: rowerem lub spacerkiem 1250 m do najbliższego przystanku busa. Wczoraj wpadam do znajomej, której syn, podobnie jak i mój, wykorzystywał wakacje na zrobienie kursu prawa jazdy. Dzielimy się matczynymi obawami, że nadchodzą czasy, kiedy nasi nastolatkowie oprócz klasyki gatunku, czyli pytań: – Mamo, co jest do zjedzenia? Mamo, dofinansujesz mnie jakąś stówą? Może być półtorej stówy, jak masz… Dodadzą jeszcze jedno pytanie: – Mamo, mogę pożyczyć auto?

No i nic ni poradzę,że  widzę go już, jak jedzie do dziewczyny a potem jadą wspólnie na przykład do Zakopanego i on popisuje się przed nią prowadząc brawurowo , jak każdy świeżo upieczony kierowca w sidłach testosteronu, u boku dziewczyny, na której bardzo mu zależy… Na obecnym etapie wolę nie myśleć, ile rozrzutniej się żyje z młodym kierowcą o dużej sile przekonywania ( wyprawy na basem, do kina, w góry).Nie pożyczysz auta, jesteś jędzą. A jak pożyczysz, umierasz ze strachu). Żadna opcja nie jest dobra…

Podczas samego kursu zresztą też umieram ze strachu i niewyspania. Przez ostatnie dwa tygodnie musieliśmy się zrywać co drugi dzień bladym świtem, by syn mógł zdążyć na jazdy do Śródmieścia.

Podobno u dobrych instruktorów już tak jest: trudno o negocjację godzin. Jak 6.30 to 6.30.Bez dyskusji.

 

Po jednej z lekcji jazdy syn wraca wzburzony:

-Zajechała mi dziś drogę strasznie niekumata baba. Aż jej pan Staszek zatrąbił przed nosem! A babon ani drgnie.Na pewno mysłała o fatałachach. Wyjeżdżała z centrum handlowego.

-A ty załatwiłeś zakupy, o które prosiłam cię w sms?-ie zaagajam niby od niechcenia.

Syn znika w łazience, by przymierzyć zakupione boxerki . Miał po raz pierwszy kupić sobie samodzielnie bieliznę osobistą. Ostatnio wyrzucił do kosza przyciasne majtki, kupione rok temu.

W esemesie prosiłam,by zwrócił się o pomoc do ekspedientki, bo ma problem z doborem rozmiaru: jest bardzo wysoki i bardzo szczupłej budowy.

W Stanach na taką okoliczność wymyślono rozmiar LT ( large tall  oprócz klasycznego: S,M,L,czy XL. U nas jest on niedostępny.

Syn wypada z łazienki ze śmiechem i wypala: -No chyba trzeba u krawca zamawiać na miarę-żartuje. Te, które kupiłem, znakomicie “mieszczą sprzęt” ale są zbyt luźne w talii.

Oczywiście, w sklepie były młode ekspedientki i krępował się zapytać, ale w domu odgrywa teatralna scenkę:

– Wyobraź sobie, w sklepie znajoma koleżanka, tegoroczna absolwentka , chyba dostała prace wakacyjną w dziale męskim. Czy wypadało ją zapytać:

-Cześć, Madzia, co możesz polecić dla szczupłego faceta z…hm… okazałym “wyposażeniem?”A na dodatek, mamo, jak wybierałem te majtalasy w koszu, stukneły mnie w ramię dwie inne koleżanki z klasy i spytały: chórem: ZAKUPY? No to wpakowałem zawstydzony te majtalasy, dwie paczki, na sam spód koszyka, przykryłem dla niepoznaki skarpetami i postarałem  się odwrócić ich uwagę od zawartości koszyka.

Ostatecznie boxerki lądują w bieliźniarce Męża.Za szerokie w talii na młodego. Choć NIE ZA DUŻE. Co podkreślił, w newralgicznym miejscu leżały jak ulał…

Następne zakupy w Internecie. I kropka.

-Bo babony to ładne ale wścibskie i na dodatek  wymagające stworzenia “bezsprzętowe”, które łatwo ogłupić zakupami -mruczy syn, niezadowolny, że jego własne sobotnie zakupy się nie udały. Są takie miejsca, gdzie facet woli chodzić sam lub w męskim gronie, uwierzcie mi, dziewczyny.

Ps. Polecam obejrzenie fragmentu poniższego występu kabaretu, między innymi, na temat zakupów oraz… domowej wymiany uprzejmości.