Nadchodzi era vlogera?

 

 

 

 

 

 

Schody, schody, schody… Jak postawisz ich przed sobą za dużo, możesz się szybko   jako autor w blogosferze  wypalić i zniechęcić… Fot. Lunka1969

Dużo blogów przewija mi się ostatnio przed oczami ze względu na wykonywaną pracę.

Do niektórych wracam ze względu na przekonanie, że mają w sobie  Wartość, przesłanie lub chociażby wabik. W każdym razie „to coś” 🙂

Ale  lektura dwóch  z nich  szczególnie mocno utkwiła mi w pamięci.  Bo sprowokowała  do refleksji, zrobienia notatek oraz konkretnych decyzji. Nie zawsze musimy zgadzać się z autorem.Ale  czytam między wierszami, jeśli ktoś swoim tekstem motywuje do zmiany na lepsze, do większego wysiłku, zawsze warto  go słuchać i wcielać w życie choćby część jego  inspiracji.

Pierwsza myśl pochodzi z bloga RafałRuba.pl

To nie będzie dosłowny cytat ale streszczenie kilku myśli: Wyczytałam u Rafała, że nie warto pisać tekstów, których za kilka lat będziemy się wstydzić z powodu ich infantylizmu czy krótkiego terminu ” przydatności do  użycia”.Trudno nie przyznać mu racji.

Autor zachęca aby zamiast pisać słabiej i często  o bananie, owsiance i katarze, kolejce u ortopedy,  pójść we wpisy raz w tygodniu, czy nawet dwa razy w miesiącu, ale za to tworzyć content wysokiej jakości, przydatny mertytorycznie.Tzw. „evergreen”. Posty z przydatnymi informacjami. Posty, w których dzielimy się praktyczną wiedzą. Bo, pomyśl, co zyska twój  czytelnik  dowiadując się, że dzień spędziłaś w kolejce do lekarza pediatry  i opiszesz jedynie , przepraszam, konsystencję glutów, cieknących z noska czy wkurzysz się na niekompetencję lekarza i nie dodasz  do tej informacji niczego poza opisem faktów?

Ale jeśli pójdziesz o krok dalej…

To, na  przykład, wtrącenie  błyskotliwego dialogu, zasłyszanego w kolejce w przychodni,  ma sens.  Jest lustrem rzeczywistości, prowokuje do myślenia.Podobnie jak   opisanie ponadczasowo zabawnej sytuacji, interakcji dzieci, postaw ich mam… Ale z każdego banalnego wydarzenia, jak enta wyprawa do lekarza   można  też wyciągnąć kreatywne wnioski: jeśli się w kolejce przeraźliwie nudziliście, napisz tekst o tym jak kreatywnie spędzić czas z dzieckiem w kolejce do lekarza!

Napisz fajny post  w stylu : „Nigdy więcej nudy w kolejce do pediatry” i podlinkuj  kilka ciekawych tytułów książeczek, gier czy pomysłów (co zabrać ze sobą do lekarza w zależności od typu osobowości dziecka), zachęć rodziców aby w komentarzach podzielili się tym co sprawdza się u  nich gdy dzieci się nudzą?

i dorzuć linki: #zeronudy, #kreatywnezabawy, #dzieckoulekarza. Proste.

 Zastanów się w jakim celu piszesz Czy nie wyłącznie dla  ulgi psychicznej  i pożalenia się?

Pamiętaj.Użytkownik szuka dziś w sieci: a) rozrywki, b) przydatnej informacji.

Według autora bloga #RafałRuba.pl nadchodzi ( w zasadzie już nadszedł czas) dominacji w sieci vlogów. Większość z nas  to wzrokowcy. Statystyki „cookies” podają, że coraz mniej użytkowników z namysłem czyta pełną treść artykułów blogowych. Stąd przystosowanie treści postów do  gustu wzrokowców staje się koniecznością: dużo dobrych zdjęć, GIF-y ( animowane obrazki, ilustrujące konkretną sytuację) .  Już wkrótce ładna graficznie strona, dobre zdjęcia i dobre tagi to  będzie  za mało aby chcieli cię tłumnie odwiedzać.

Nadchodzi era vlogera.

Zanim przedstawisz światu swoje przemyślenia będziesz  musiał(-a)  już nie tylko napisać tekst, wybrać z netu obrazek i kliknąć „Opublikuj”. Wkrótce przyjdzie ci zainwestować w  kurs dobrej dykcji, zrobić do kamery piękny make-up, uczesać porządnie włosy, ubrać się tak by przyciągnąć spojrzenia, a potem nauczyć się tekstu na pamięć, co oznacza godzinę wyjętą z życia, by potem modulując głos wyrecytować swoje kwestie przed kamerą.Aby promować swoje vlogowe posty będziesz także korzystać z mikro-form filmowych typu pojedyncze scenki kręcone na potrzeby aplikacji Vine oraz liczne transmisje live, np na Instagramie.

Koniec pisania blogów w domowych pieleszach, w szlafroku o północy( wtedy już nie prezentujesz się oszałamiająco, chyba, że masz 20 lat)!

Bo nadchodzi era vlogera.

Dobrze byłoby opanować mistrzowsko montaż filmiku, dodać do niego efekty specjalne, memy( aby twój widz lepiej zapamiętał o co chodziło w twoim video-poście). Blogerze, widzisz się w tej roli czasowo? Skąd weźmiesz na to czas? Moim zdaniem sensowne vlogi mogą kręcić ci autorzy, którzy są opłaceni  przez zleceniodawców. Czyli vlogi z budżetem promocyjnym. Bo przecież oprócz nakręcenia filmiku musisz mieć kasę na jego promocję w sieci. Minimum  400 pln miesięcznie.Inaczej nie ma to chyba większego sensu.

Nie przeczę, że nie ma autorów spełniających te kryteria. Prezencja, dykcja, umiejętność zainteresowania widza. Fajnie, jeśli w parze z tymi czynnikami czujesz, że czas poświęcony na obejrzenie odcinka vloga nie jest czasem straconym. Nie czuję tego bo jestem człowiekiem audio:)  Ale tak jak rok temu pukałabym się w czoło, że nigdy w życiu: ja i vlog? Tak obecnie nie jestem już tego tak bardzo pewna.I trochę się tym martwię bo jeśli czegoś nie czujesz to nie możesz być w tym autentyczny i dobry. OK. Podlinkuję vlog dziewczyny, która robi to dobrze warsztatowo i ma sprawny aparat mowy, a na dodatek jest atrakcyjna wizualnie. Mniejsza o jej poglądy. Spójrzcie po prostu na jej profesjonalizm i pewność siebie.

Podskoczysz wyżej? OK. To zacznij kręcić filmiki.Jeśli czujesz, że nie,

 Lepiej pozostań w blogosferze.

Opcjonalnie warto rozważyć wejście w podcasty. Czyli nagrania audio.To niezły trop na dzisiejsze, zwariowanie zabiegane czasy. Podcasterów możesz słuchać w każdych okolicznościach , a ich liczba dynamicznie rośnie.Póki co, głównie za wielką wodą.A jak wiadomo, do Polski wszelkie trendy docierają około 5 lat po największym boomie za wielką wodą….Podcasty to forma pośrednia pomiędzy pisaniem, a gadającą z ekranu głową vlogową. Wymagają sprawnego aparatu mowy, ale już nie musisz robić do występu fryzury i make’upu.Ani nie musisz szukać dobrego pleneru.

Póki co, dajmy sobie czas i przemyślmy dokładnie jaką widzimy dla siebie rolę w blogosferze? Rozrywka czy rzetelna informacja? Bo blogi się nieuchronnie specjalizują!

Co z nami, blogerami klasycznymi, którzy kompletnie nie czują parcia na szkło i wolą zapisywać swoje przemyślenia siedząc w wygodnym fotelu i popijając ulubioną kawę, bez makijażu, często z włosem w nieładzie? Co z nami? Naszą specjalizacją powinna być dobra, wartościowa informacja.

Opcjonalnie, zamiast „gadającej głowy” na vlogu ( która mnie osobiście nieco nuży) można spróbować nagrywać głos pokazując jednocześnie migawki z ciekawego pleneru. Żeby było dynamiczniej:). Ja zaczęłam publikować mikro-filmiki na Instagramie, który kocham i odwiedzam regularnie.Chcecie zajrzeć?(Lunka1969 Instagram).

Postanowiłam zacząć blogować wedlug   kalendarza zawierającego  plan publikacji na cały miesiąc. A może na poczatek nawet plan na dwa tygodnie…Pisać po dwa, a nawet trzy artykuły codziennie, wybierać te najbardziej udane i planować ich publikację co kilka dni, najlepiej dwa  razy w tygodniu (bo zależy mi na czytelniku, który rzeczywiście czyta, a nie skanuje wzrokiem śródtytuły). Na uważne czytanie artykułów blogowych przez stałą grupę wiernych czytelników  częściej niż dwa razy w tygodniu nie widzę realnych szans. Uważam, że  lepiej pójść w jakość niż w ilość. Choć do niedawna radzono blogerm na rożnych szkoleniach: piszcie regularnie.Tyle, że  intensywna regularność u 90 % autorów musi odbijać  się na jakości.

Zaczęłam od naszkicowania motywu  artykułu w punktach, odpowiadam  sobie na pytanie: jaki temat chcę poruszyć, jaki cel chcę osiągnąć przez opublikowanie go ( zabicie nudy czy wyładowanie złych emocji to raczej kiepski doradca i motyw wpisu), a następnie zaplanować posty promujące artykuł na facebooku czy Google +…W tekście promocyjnym zawrzeć fragment dobrego cytatu, zadać ciekawe, prowokujące pytanie….. i unikać sztampy typu : „Zapraszam na kolejny wpis” albo „Zapraszam do recenzji szamponu unoszącego włosy od nasady”.Brrr!!!! To brzmi jak stary slogan : „PIJ MLEKO” (brrr!)

 Dlaczego blog jest lepszy od vloga?  Post w sieci nie wymaga takich nakładów czasowych i finansowych jak vlog. Chyba, że pleciesz co ślina na język przyniesie i nie dbasz o  jakość, a idziesz jedynie w ilość. Takich vlogów jest niestety w sieci najwięcej.

Blogowanie daje większe poczucie  prywatności   i intymności. Decydując się na vloga, sprzedajesz sieci swój wizerunek. Nie każdy czuje się z tym komfortowo.

Blogowanie,  a vlogowanie..

Vlogowanie obnaża bezlitośnie braki autora, nie tylko te  warsztatowe ( bo nie każdy znakomicie piszący  posiada dobrą dykcję i nie każdego lubi kamera, ba. Nie każdy też ma odwagę Doroty Wellman i kompleksy różnej natury wykluczają akt odwagi). Zwróć jeszcze uwagę na fakt, że jeśli vloger prezentuje na swoim kanale kontrowersyjne treści, może być zaczepiony , opluty czy wyzwany na ulicy. Jeszcze gorzej może być gdy wizualnie przypominasz znanego vlogera…. Więszość użytkowników Interentu to wzrokowcy i ci zapewne mając do wyboru:filmik czy tekst, sięgną po łatwiejszą formę, która nie zmusi ich do wytężania intelektu:). Tutaj punkt dla vlogów.

Niektórzy autorzy pod wpływem emocji ( hejtu)  lub znudzenia pisaniem  zamykają blog.To także powinna być przemyślana decyzja. Ale wiele częściej przyczyną zamknięcia jest lub poczucie, że pisanie   przestało  mieć sens.Łatwo wpaść w taki stan jeśli od początku blogowania nie określiłeś, po co i dla kogo to robisz i jaka jest twoja specjalność.

Lepiej zamknąć blog u szczytu jego powodzenia niż pozwolić by umarł śmiercią naturalną ( z powodu braku odwiedzin i komentarzy). Adam, prowadzący blog Story.pl sugeruje, że jesli podchodzisz do blogowania na serio, warto mieć w zanadrzu …90 tematów na nadchodzące posty i w oparciu o taką ich ilość można pięknie zaplanować karierę w blogosferze. Chciałabym mieć ich w zanadrzu choćby połowę…Ok, to tylko  kwestia zmiany stylu pracy.Nie pisać na bieżąco tylko na zapas , a

publikacje planować z głową.Zastanów się co jest największym magnesem twojej marki?

 

Zerknij : http://rafalruba.pl/blogosfera/

a także:http://100ry.pl/znaczy-chcesz-byc-blogerem/

 

Czekam na  odwiedziny, refleksje i komentarze. Chętnie przeczytam jakie masz refleksje zarówno jako czytelnik jak i jako autor:)  Jaka jest, twoim zdaniem,  wartość twojego bloga dla blogosfery?Co nowego do niej wnosisz?

Napisz szczerze! Czy pamiętasz powód, jaki pchnął cię w kierunku pisania bloga?

Czy był to

powód: 1.Uwielbiam to !Muszę pisać!

powód 2. Można na tym podobno nieźle zarobić.No i przecież piszą wszyscy! Dlaczego nie spróbować?

Powód 3.Chcę coś wartościowego i ponadczasowego przekazać innym i wiem, że potrafię robić to nieźle.

A może mieszanka wszystkich podanych opcji?

 

  • Bardzo się cieszę, że znalazłam czas i trafiłam na Twojego bloga 🙂 A post, od którego zaczęłam… Podlinkowany vlog mnie rozbawił i na pewno poprawił humor. Czy widzę się w tej dziedzinie? Raczej nie, mimo że jestem słuchowcem to uwielbiam czytać. Czytać i pisać 🙂 Analizować na bieżąco i nie „przewijać” tekstu.
    Bardzo ciężko napisać dobry, wartościowy post, dlatego zgadzam się z Tobą i również staram się stawiać na jakość nie na ilość. Plany były inne – chciałam publikować trzy razy w tygodniu, ale się nie udało. Na moim, bardzo początkującym blogu, posty pojawiają się dwa razy w tygodniu i tak najprawdopodobniej już zostanie. Grunt to połączyć dobre blogowanie z życiem prywatnym tak, by nic nie dostało „po tyłku” 😉
    Podobnie jak napisać wartościowy tekst jest niełatwo tak nakręcić naprawdę super filmik, również. Ostatnio czuję się bombardowana vlogami. Z każdej strony i na każdy temat, a to już niekoniecznie mi pasuje 🙂

    • Witaj, Kasiu.
      Powiem ci, że ostatnio, tak na próbę, nakręciłam minutową zapowiedź video do wpisu blogowego.Ostatecznie opublikowałam na FB wersję nr 5…To była żmudna praca, a powiedziałam raptem kilka zdań:)
      Wygląda jednak, że od video nie ma ucieczki. Czytelnik chce wiedzieć jak mówimy, jak wyglądamy. Jestem przekonana, że i ty kiedyś spróbujesz swoich sił. Ja przełamałam się w końcu po 3 latach…
      Pewnie wiesz, że moją ukochaną formą blogowania są podcasty. Coraz więcej autorów blogów zaczyna je doceniać. Zapraszam na stronę mojego projektu http://www.audioblog.pl. Jeśli znajdziesz chwilę, posłuchaj kilku zamieszczonych na stronie podcastów i daj znać, co o nich myślisz?

  • Mam nadzieję, że blogi nadal będą cieszyły się zainteresowaniem. Ja osobiście nie jestem fanką vlogów i jakoś nie widzę siebie w roli vlogerki. Zdecydowanie wolę słowo pisane. I wiem, że wiele osób też to woli, tak więc jest szansa dla nas blogerów 🙂

    • No to jesteśmy w mniejszości 🙂
      Ale nie ukrywam, że jeden odcinek vloga na próbę w sumie można nagrać aby krytycznie przyjrzeć się własnemu warsztatowi:-)

  • Z blogami będzie jak z książkami. Co prawda wprowadzono ebooki, ale miłośników normalnych książek nadaj jest miliony. Vlogi uszczkną spory kawałek internetowego tortu, ale nie największy. I nie cały.
    Miłośnicy blogów będą istnieć, póki istnieją piszący blogi. A co ja zauważam… wydaje mi się, że z blogami dzieje się jak z radiem. Następuje nacisk na lokalność. Z jednej strony blogi profesjonalne czyli wąski zakres tematyczny i wąski zakres czytelników. Blogi traktujące o życiu, pamiętniki również zaczynają skupiać „lokalnych” czytelników. Miejsce geograficzne, wiek dziecka, miłość do psów itp – przyciągają…
    Osobiście vlogów nie lubię i nie chcę tracić czasu na ich oglądanie. Lubię audiobooki, audioblogi. Książki i blogi. Myślę, że to się nie zmieni.
    Tak jak z muzyką. Nieraz słucham jakiegoś kawałka i po oglądnięciu teledysku, traci on na wartości…

    • Ava, zgadzam się. I jestem chodzącym przykładem , że sentyment do tradycyjnej formy, przyjemność czerpana z wzięcia do rąk książki, zapach papieru, szelest kartek, możliwość fizycznego włożenia pomiędzy stronice ładnej zakładki przeważy i nie wejdziemy tak do końca w wersję elektroniczną.E-booki są świetne na podróż, zajmują mało miejsca. Kiedy czytam w domu, wybieram zawsze papierową książkę. Jak wiesz, dużą radość sprawia mi też słuchanie blogów oraz audiobooków. Lubię też słuchać podcastów z blogów, to niesamowite bo teksty w tej formie zyskują 🙂 Ewidentnie widać, że świat zmierza w tę stronę.
      Jednak kiedy tylko mam chwilę by poczytać i obejrzeć blogi w wersji tradycyjnej, chętnie klikam, oglądam zdjęcia i komentuję. Vlogi oglądam 2-3 razy w tygodniu. Kilka rzeczywiście jest robionych profesjonalnie, a autorzy przygotowani są do pracy z kamerą i kamera „ewidentnie ich lubi”. Jak wiesz, jestem człowiekiem audio, słuchowcem i każda forma publicystyki do ucha jest mi bliska. Dzięki, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami:)

  • Cóż, mam nadzieję, że blogi nie wyjdą z mody, bo nie czuję się dobrze w kwestii vlogów

    • A czy zawsze musimy być na topie;)? Fajny blog niszowy ma także swój urok:))
      ps grunt to odnosić się do każdej rewelacji tego typu z dystansem i poczuciem humoru:) Magda w komentarzu poniżej dość trafnie to opisała: Podobno wraz z telewizją miał nadejść zmierzch teatru…. A przecież na dobrą sztukę wciąż rezerwujemy bilety z kwartalnym wyprzedzeniem.O co więc tyle obaw?:)

  • Skoro dźwięk nie położył na łopatki kina, a telewizja nie zabiła potrzeby wyjścia na seans na dużym ekranie, to bądźmy dobrej myśli: vlogi są ekspansywne i na pewną „zabiorą większość tego tortu”, zostawiając blogosferze jakąś skromniejszą część. Trudno. Trzeba robić swoje najlepiej jak potrafimy:))

  • Cóż, czytałam ten artykuł o końcu ery blogerów i trochę mnie to zasmuciło, bo ja się zupełnie nie widzę w roli vlogera. Bo ja lubię pisać. Prawdopodobnie będzie się to wiązało z małym ruchem, o zarabianiu nie wspominając, bo i takie plany miałam.
    Z drugiej strony, jeśli będę pisać dobrze, kto wie, jak będzie? Jedni wolą oglądać, inni słuchać, inni jeszcze czytać.
    Jak to było? Kiedy w kinie wymyślono dźwięk, mówiło się, że to koniec kina. Kiedy weszła telewizja, kino miało się kończyć. A działa i kino i telewizja, a dzisiaj jeszcze hula Internet.
    Zobaczymy, jak będzie. Dla mnie ważne w tym pisaniu, że ktoś zagląda regularnie, a tacy są, że czasem coś skomentuje, ale nie musi. A jeśli jeszcze czasem stwierdzi, że mu jakoś pomogłam, że się u mnie dobrze bawi, lub mu się podoba, to świetnie, choć pewnie mało ambitnie.