No, weź mnie uszczypnij, bo nie wierzę….

Podobno 50 000 komórek w Twoim ciele, umrze i zostanie zastąpionych nowymi komórkami w trakcie, kiedy czytasz to zdanie.

Czyli jesteś już częściowo inną osobą zanim doczytałaś to do końca. Zostałaś?Uff.To posłuchaj dalej:
 Każdego dnia ciało dorosłego człowieka produkuje

300 miliardów nowych komórek. 

Ucząc się nowych rzeczy i oduczając się dawnych nawyków…pomagamy stworzyć nowe połączenia neuronowe w naszym mózgu. Czyli ulepszamy całych siebie.

Codziennie, choć nie bez oporów, zmuszam mózg by nie zardzewiał i nie skostniał w swoich wyuczonych przekonaniach. Przykłady? OK. Od dwóch lat ćwiczę Pilates. W styczniu nie bardzo mogłam dostosować moich zwykłych obowiązków do porannych godzin sportowych zajęć. Zmieniłam porę treningu, a to oznaczało zmianę grupy. I tak zagościłam w grupie

Aktywna mama„.

Obok mnie ćwiczą, ba, wyciskają siódme poty z hantlami, trzydziestokilkulatki, w towarzystwie małych zawiniątek, które czasem dają o sobie znać radosnym gaworzeniem. Daję radę choć tempo i stopień trudności kosztowały solidne zakwasy mięśni.Ale tylko po pierwszym spotkaniu.Teraz jest ok.A satysfakcja? Bez porównania. Nie rezygnuję z Pilatesu, absolutnie nie. Przystosowałam się tylko do sytuacji zamiast szukać wymówki, że skoro nie odpowiada mi godzina to odpuszcza. Nie odpuszczę:)

Nie boję się nowego

Od pewnego czasu dryfowałam w oczekiwaniu na pomysły, zmiany, olśnienia. Zaczęło się od Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu dr Moniki Górskiej na Facebooku. Wyhaczyła mnie tam Iwona, z którą przed laty korespondowałam w ramach fan klubu grupy Republika. Łączyły nas wspólne gusty muzyczne i styl życia. I nagle ona wysyła mi, stare jak świat, zdjęcie z Grześkiem Ciechowskim, nieżyjącym już wokalistą popularnego zespołu z lat 80-tych… Przecieram oczy kiedy dociera do mnie, że mieszkamy 8 km od siebie.

Pizza, aniołek i fala wspomnień

Miejsce i data spotkania ustalona. Dojeżdżam do restauracji i wchodzę do prawie pustego lokalu z pizzą. Iwona wstaje od stołu z uśmiechem. aNie pamiętam jej twarzy.Na Facebooku jest ona przykryta dużymi okularami przeciwsłonecznymi…A jednak…. Babska intuicja….Ciepło nam z wrażenia, nie tylko z powodu buzującego na piecu ognia. Pachnie włoskim jedzeniem, w powietrzu unosi się zapach cytryny, malin i goździków. Ale dla nas cały świat zatrzymuje się nagle.Bo próbujemy zmieścić trzy dekady w godzinnej opowieści. Ależ nam zleciał!

Już wiemy, że spotkań będzie więcej bo potrzebujemy nawzajem swojej energii i pomysłów. Jak miło po tak wielu latach przekonać się, że wspólne zainteresowania muzyczne to znakomity „background” , czyli inaczej pisząc, przestrzeń świetnego porozumienia, takiego w pół słowa!

Artystyczne inklinacje i Montessori

I chociaż koleżanka miała w życiu mocno pod górkę, a los kazał jej się przeprowadzać z miejsca na miejsce, to jednak odnalazła swoje miejsce na ziemi, spokój i spełnienie. Od pracy redakcyjnej w lokalnym czasopiśmie w Polsce centralnej, po prowadzenie szkoły i przedszkola Montessori…. Od roku Iwona rządzi w mikrosklepiku z autorskimi zabawkami sensorycznymi, edukacyjnymi, biżuterią i przecudnej urody aniołkami.

Góra z górą się nie spotka.To niemożliwe.Ale człowiek z człowiekiem? Czemu nie? Już dziś z radością myślę o wspólnej, kolejnej  kawie i nowych projektach. Ale najpierw na pewno dokończymy opowieść  o minionych 30 latach 🙂

A jeśli to spotkanie dwóch dusz w podobnym wieku i o zbliżonej wrażliwości to każda z nas ma co świętować. Taką mam nadzieję.

Na swoim fan page Facebookowym Iwona tak opisała swoje pasje

” Dzieci poznają świat wielozmysłowo (polisensorycznie). Tym się od nas, dorosłych, różnią. Ważną rolę w rozwoju ich mózgu odgrywają ręce. Dlatego w pierwszych latach życia trzeba dostarczać im zabawek, które łączą w sobie elementy zabawy, edukacji, manipulacji i sensoryki. Tę prawdę jako pierwsza odkryła wybitna pedagożka i lekarka Maria Montessori. Badania, prowadzone przez ostatnie 100 lat, tylko tę prawdę potwierdziły. W 2014 roku założyłam 1. Niepubliczną Szkołę Montessori w Myślenicach.

Wejście na grunt biznesu i oświaty było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Jeszcze większym wyzwaniem okazało się wejście w świat pedagogiki, która tak bardzo odstawała od tego, czego uczono mnie w szkole i na studiach. Tak bardzo, że musiałam kompletnie przewartościować swoje myślenie o dziecku, jego otoczeniu i procesie nauczania. A potem przekonać do tego rodziców, nauczycieli i uczniów…W 2016 roku przeprowadziliśmy się do nowego budynku, otworzyliśmy oddział przedszkolny (rok później stał się samodzielnym przedszkolem). Pokonaliśmy górę trudności, które stanęły na naszej drodze. Dziś placówka ma nowych prowadzących, fantastyczny zespół, któremu mocno kibicuję. A ja? Zostałam zarażona wirusem Montessori i nie zamierzam się z niego leczyć! Ta strona powstała z połączenia dwóch pasji: pedagogiki i rękodzieła. Tworzę zabawki kreatywne dla dzieci 2+. Służą do nauki i zabawy, stymulują sensorycznie (wzrokowo, dotykowo), cieszą swoistą “babciową” estetyką. Obmyślając je, korzystam z geniuszu i doświadczenia Marii Montessori, odkryć współczesnej neurodydaktyki i własnych doświadczeń pedagogicznych. Filc jest na razie moim ulubionym tworzywem, ale pewnie na nim się nie skończy!”. Zajrzyj na stronę www. mojej utalentowanej przyjaciółki z młodości. To kopalnia inspiracji dla mam małych dzieci i nauczycieli przedszkola. Ale również genialny adres dla babć, które szukają niebanalnego prezentu dla wnuków

Bardzo zachęcam do odwiedzin na FB Iwony. Wirtualnym albo w realu 🙂 Jeśli wybierasz się w Tatry i będziesz na trasie podróży przejeżdżać przez Myślenice, koniecznie odwiedź jej sklepik. Takich kreatywnych zabawek wspomagających naukę matematyki , handmade, jeszcze nie widziałam 🙂

Link do sklepu:


www.art-i.pl

  • To ja muszę zobaczyć ten sklepik – uwielbiam takie inspirujące zabawki:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)