Obyś żył w ciekawych czasach? Koronawirus zmieni nasze życie…

Konia z rzędem komuś, kto lubi dokładnie planować i zapisywać wszystko do przodu.Jak wyglądały plany w twoim notesie pod datą: 8 kwietnia 2020? Datą bliską Świąt Wielkanocnych?

Odebrać żakiet z pralni. Zrobić listę zakupów świątecznych.Podzielić domowników obowiązkami, co kto sprząta, aby znowu nie zostało wszystko na twojej głowie…Zebranie w szkole u Emilki…. Wizyta u dentysty. Szybka kawa i omówienie zakresu usług twojej firmy z nowym klientem. Zakupy przedświąteczne dla rodziców. Wizyta z mamą czy tatą u lekarza. Zakupy w galerii, nowa bluzka, spódnica, czółenka, stanik? Opłacić rachunki.Przedłużyć umowę z operatorem komórki…Wieczorne wyjście do restauracji lub na koncert….

Czy jeszcze dwa miesiąca temu mogłabyś przypuszczać, że z twoich skrupulatnie zaplanowanych , pilnych, waznych lub bardzo ważnych rzeczy, zostanie tylko :

Przeżyć i nie dać się koronawirusowi?

Jeszcze dwa miesiące temu śledziłaś ze współczuciem doniesienia z Chin, potem, coraz bardziej zaniepokojona, z Włoch i Hiszpanii….

Koronawirus w Polsce? O, nie, on mi nie popsuje planów….

Takiej sytuacji jak obecna nie pamiętasz na pewno, miły czytelniku.No, chyba, że jesteś w grupie wiekowej 75 plus i oglądasz ostatnio rodzinę przez szybę bakonową raz w tygodniu i regularnie karmisz się telewizyjnymi newsami… Koronawirus szczerzy kły,

każdy spotkany człowiek stanowi śmiertlene niebezpieczeństwo.

Nawet jeśli nie ma żadnych objawów i tryska energią .Szczyt zachorowań obecnej pandemii wirusa COvid_19, wywołującego zapalenie płuc przypadnie na przełom maja i czerwca. Na razie mamy początek kwietnia… a statystyki mogą co wrażliwszych wpędzić w sytuację mocno stresogenną.Jak żyć w dobie hasła #zostań_w_domu?

Czy wyprawa po najbardziej niezbędne zakupy świeżych produktów musi zakończyć się twoją śmiercią lub zarażeniem innych osób nawet wtedy gdy ty sam czujesz się dobrze? Nie pamiętam abym od roku 1981, od czasu stanu wojennego, ogłoszonego w ciemny, grudniowy poranek przez generała w czarnych okularach przeżywała równie silny niepokój co dzisiaj…. Na większość pytań odpowiedź brzmi: “Nie wiem”.Albo: “Jak dożyjemy to się przekonamy”.

Już dawno przestałam śledzić dramatyczne zdjęcia i video ze szpitali bo udowodniono, że podwyższony poziom stresu obniża odporność organizmu.Z jednej strony używa się wobec nas instrumentu zastraszania aby zniechęcić nas od wychodzenia na zewnątrz, z drugiej , szkodzi, bo panika zakrojona na szeroką sklalę czyni nas podatniejszymi na atak wirusa.

Podziw dla wolontariuszy i przesiębiorców, którzy sami stanęli przed widmem plajty, a jednak zbierają się w sobie i zaczynają produkować dobra ochrony osobistej, takie jak maseczki, fartuchy czy przyłbice… wzrusza i nie może pozostawić nikogo obojętnym… Do głosu dochodzą nasze najlepsze cechy narodowe…. Oprócz pytań o stopień ryzyka zakażenia w przypadku wyprawy do sklepu po niezbędne do życia jedzenie ( raz w tygodniu, z drobiazgowo przygotowaną listę potrzebnych dóbr, w rękawiczkach, maseczce, czapce na głowie, odzieży łatwej do uprania i ze spłyconym z powodu lęku oddechem), mamy też pytania natury czysto organizacyjnej: Jak planować najbliższą przyszłość jeśli masz dzieci w wieku maturalnym lub jeśli jesteś rodzicem ósmoklasisty?

Czy matura i egzaminy ósmoklasistów odbędą się w terminie kalendarzowo przewidzianym czy z opóźnieniem? Dowiemy się jutro. Czy za wyjazd do rodziców w celu przywiezienia im zakupów świątecznych grozi mandat?To się jeszcze okaże. Czy zaryzykujesz uporządkowanie grobu rodziców przed Świętami? To może kosztować od 500 złotych wzwyż więc jeśli jesteś samozatrudnionym przedsiębiorcą, lepiej przemyśl swoją pokusę z 5 razy…

Dużo mówi się o szczególnym wyzwaniu dla wielu rodzin, które muszą znieść stres związany z realnym zagrożeniem utraty środków do życia, zapewniania dzieciom dostępu do lekcji online ( co zrobić jeśli rodzina jest liczna, a w domu znajduje się zaledwie 1 laptop?Czyje lekcje online będą ważniejsze?Ósmoklasisty czy maturzysty? Jak pogodzić przeciążone łącza pomiędzy dzieci, a rodziców pracujących z domu? Jak uspokoić seniorów w rodzinie? Ci, karmieni regularnie strachem wynikającym z nieubłagalnych statystyk serwowanych w TV potrzebują długich rozmów, zapewnień, że wszystko wróci do normy, a co ważniejsze, zapewnień, że odłożone wizyty lekarskie nie zagrażają ich zdrowiu…

Co zrobić jeśli seniorzy podupadają psychicznie na skutek przedłużającego się zakazu opuszczania własnych czterech ścian?I jak im wytłumaczyć, że mimo braku naszej obecności podczas Świąt życzymy im jak najlepiej i podzielamy ich smutek?

Izolacja.Podsycany statystykami strach.Niepewność finansowa. Widmo nadciągającego kryzysu gospodarczego, który nieuchronnie przed nami…. A tu jeszcze informacje, że wirus prawdopodobnie zaatakuje ze zdwojoną siłą jesienią tego roku.

A co powiesz na takie “kwiatki”, na które trafiłam na You Tube? Czy może być tak, że część wiadomości jest celowo podkręcanych dla wywołania tym większego poczucia zagrożenia?https://www.youtube.com/watch?v=7tgOghqchTk

Albo takie newsy : czy wirus wydostał się z laboratorium celowo czy przypadkowo?

Uciszmy emocje i pomyślmy na chłodno: Gdzie najłatwiej zarazić się koronawirusem? Stojąc wraz z sąsiadką, całkiem legalnie, na własnych balkonach, często oddzielonych tylko szybką lub niezbyt szeroką ścianką ? Często o odległości 2 metrów balkon od balkonu możemy tylko pomarzyć… A może umrzemy na koronawirus w wyniku umycia nagrobka rodziców na świeżym powietrzu? A może podczas samotnego spaceru z psem po lesie? Powiem ci, gdzie… podczas wizyty kontrolnej, obowiązkowej, z mamą, w ośrodku zdrowia lub w szpitalu…

Zobacz także wywiad z profesorem medycyny: prognozy rozwoju obecnej epidemii:

Czy wirus ucichnie, wybuchnie czy będzie już stałym gościem w naszym środowisku?

Kilka miesięcy temu miałam

solidny kryzys przesytu.

Kryzys nieogarniania ilości, jakości i prędkości z jaką docierały do mojego mózgu informacje, reklamy, propozycje szkoleń i podnoszenia kompetencji. Po głowie chodził mi uporczywie cytat z songu Anny Marii Jopek: “Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam.Na pierwszej stacji, teraz, tu…Już nie chcę z nikim ścigać się, z sił opadam.Przez życie nie chcę gnać bez tchu…Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę gubiąc wątek i sens.A jakiś bies podpowiada mi: Prędzej! A życie przecież po to jest żeby pożyć.By spytać siebie:mieć czy być? No… życie przecież po to jest żeby pożyć…Nim w kołowrotku pęknie nić”…

Tęskniłam za starym porządkiem świata.Za nudą na trzepaku i ekscytacją na widok niezapowiedzianych gości z daleka. Za odrabianiem zadania domowego w zaciszu czytelni, w której korzystałam z papierowej encyklopedii. Za radością wynikającą z udanych zakupów, kiedy odświętne menu typu czekolada czy kabanos podkreślały ważność okazji: zarezerwowane były na niedzielę czy Święta…Tęsknotą za wizytą pana listonosza, który wrzuci do skrzynki pocztowej kolorowy list z pięknym znaczkiem od kuzynki z Kanady.Radością z powodu emisji ulubionego serialu w telewizji w czasach gdy do wyboru mieliśmy 3 kanały telewizyjne…

No i nagle, 11 marca, jakaś wirtualna wróżka zatrzymała świat. Na zasadzie: mówisz, to masz… Mamy czas bo nigdzie nie trzeba jechać. Mamy czas bo izolujemy się, zgodnie z zaleceniami.

Nie wyszliśmy do pracy.Początkowo cicha radość, że zwolnimy tempo życia.Będziemy mogli wypić w południe wspólną kawę i zjeść domowy obiad we środę o 16.00. Że odpoczniemy od stołówek, korporacji, od miliona sytuacji, w których sami siebie popędzaliśmy.Bo należy, bo trzeba, bo wypada…Bo świat się zawali…

Ludzie odreagowują stres robiąc nagonki jedni na drugich i szukając winnych całej sytuacji… Pojawiają się teorie spiskowe, nowe objawienia…Ale najczęściej powtarzany teraz refren to:

Jeśli…Nie wiem, a co jak….

Jeśteśmy świadkami wielu sytuacji, które wydarzają się po raz pierwszy i ktoś musi wziąć odpowiadzialność za podejmowane teraz decyzje, które dotyczą nas wszystkich. Współczuję takiego obciążenia i nie zazdroszczę władzy. Nie zazdroszę decyzji dotyczącej formy wyborów bo cokolwiek by nie zrobili, część społeczeństwa i tak ich opluje…

Dali telewizji, niech oddzadzą te pieniądze na służbę zdrowia…

W Internecie pojawiły się też głosy, że zamiast co chwilę dołączać do organizowanych zrzutek ( przy okazji niektórzy mają wątpliwości, czy ktoś bierze odpowiedzialność za rozliczenie wydanych pieniędzy zebranych podczas zrzutki), lepiej byłoby, zdaniem niektórych, podnieść podatki i wspomóc służbę zdrowia….Od dawna mówiło się, że gdyby 100%obywateli trafiło jednego dnia pod dachy wszystkich polskich szpitali, to pieniędzy w budżecie wystarczyłoby na podanie każdemu 1 tabletki aspiryny i zmierzenie gorączki…

Szukam spokoju w modlitwie, którą niektórzy nazywają medytacją.Staram się jak najlpiej wykonywać wszystkie swoje obowiązki nie popadając w paranoję złości i obrzucania się błotem. Emocje genrowane są przez stres. Warto jednak ,zamiast tracić energię na plucie, szczucie, protesty, zapytać samego czy samą siebie: czy z mojej strony daję wszystko na co mnie stać? Czy w dalszym ciągu widzę rzeczywistość na odległość czubka własnego nosa i brzucha? Z czego jestem w stanie zrezygnować dzisiaj aby w naszym kraju skutki nieuniknionego kryzysu były jak najłagodniejsze? Czy krytykuję ludzkie odruchy, serce, dobro? Czy potrafię dołączyć do teamu dobra i opuścić “lożę szyderców”? Jestem dumna z moich przedsiębiorczych przyjaciół i z tych, którzy zamiast pluć, zakasują w tej sytuacji rękawy…

Nie wiem, nie wiemy co przyniesie przyszły tydzień i przyszły miesiąc…

Proszę, bądźmy dla siebie dobrzy, wyrozumiali i odpuśćmy krytykę.Wyjmijmy najpierw belkę z własnych oczu aby mieć prawo do wyciągania drzazgi z cudzych oczu…

Życzę ci aby te Święta były czasem wartościowych refleksji i aby nadzieja przewyższyła złe uczucia, złość i frustrację… Podaruj bliskim całęgo siebie, swój czas i uwagę.Może to jest właśnie szansa jedna na milion by naprawić to co się wyraźnie psuje…. Nadziei, miłości i dobrego czasu…mimo strachu, mimo wielu niewiadomych…

Ps Pośród znajomych mam lekarza oczekującego na wynik testu.W pracy miał styczność z personelem, który pracuje w kilku miejscach, w tym w szpitalu, w którym przebywała osoba zakażona. Na razie zaprzyjażniony dr czuje się dobrze. Wirusa przechorowała także zaprzyjaźniona blogerka, emigrantka, mieszkająca we Francji, Beata Redzimska, autorka blogów “Moda na bio”, “Vademecum blogera” czy “Paryż nieznany”.

W wolnej chwili sprawdźcie jak Beacie udało się wyjść na prostą po zachorowaniu i jak to wyglądało w gronie jej najbliższej rodziny.Linki bo blogów Beaty poniżej:https://modanabio.com/, https://vademecumblogera.pl oraz : https://beatared.com/

Ps a ty jakie strony odwiedzasz częściej w związku z przemeblowaniem w grafiku zajęć?