Sekretne pudełeczko-o nieidealnym małżeństwie

 

 

Zacznijmy od historyjki, która mnie zainspirowała do dziejszego wpisu: 

Muszę  przyznać, że się starzeję. Myśl ta uderzyła mnie z całą wyrazistością podczas wczorajszego grabienia liści w ogrodzie. Po pracy umysłowej, na przegrzane synapsy w mózgu najlepiej robi mi ruch i  zatrzymanie wzroku na fakturze liści, na doznaniach  ich koloru , zapachu i szelestu pod stopami. Zdjęłam obuwie. Rozgrzana trawa wyścielona brązowo-czerwonym kobiercem. To jest chyba jeszcze przyjemniejsze uczucie od gorącego słońca na plaży-pomyślałam. I pierwszy raz w życiu, gdy całą sobą skupiam się na pracy fizycznej, na banalnym grabieniu, doznałam iluminacji myślowej. Myśli popłynęly wartko ku nadchodzącym przyjemnościom. Jesień jest przyjemna. Lubię jesień.

Od niedawna. Praca fizyczna może być prawdziwym wytchnieniem i  odpoczynkiem. Gdybyście zapytali  mnie o to 5 lat temu, popoukałabym się w głowę. Ale życie jest jak wspinaczka w górach. Im dłużej idziesz, coraz więcej energii kosztuje cię każdy przebyty kilometr. A każde nowe doświadczenie jest jak wspinaczka w górach. Trzeba się trochę namęczyć ale jak się odwrócisz: Boże, co za widoki!

Kilkanaście lat temu banalne zaproszenie przez męża do kina, nie wydawałoby mi się atrakcyjne. Teraz za to, to znaczy, wczoraj,  fiknęłam w duchu z radości koziołka gdy mąż zaproponował mi   kino i najnowszy film Woody Allena  :”Magic in the moonlight”.

Wiedziałam, że dobrowolne poświęcenie przez niego  meczu siatkówki Polska- Rosja, na rzecz wspólnego obejrzenia filmu typowo babskiego, to wyróżnienie. Bo poświęcić się i obejrzeć coś, co średnio cię kręci może tylko tylkomężczyzna, który kocha:))

Film zachwycił mnie, ale tylko na moment. A to z powodu prześlicznej scenerii Lazurowego Wybrzeża oraz klimatycznych aut, pięknych, stylowych sukni  oraz… z powodu ślicznej twarzy  Emmy Stone, odtwórczyni głównej roli, oraz osobliwej matrony,  Marcii Gay Harden(  a propos mody: kocham modę lat 20, kobiety wyglądały wtedy szalenie elegancko, a długość midi pozwalała na swobodę ruchów i, nie odkrywając zbyt wiele, pozstawiała mężczyznom pola do wyobraźni).Ale jednowątkowa fabuła fillmu nieco mnie rozczarowała. Cóż, magik Woody  poczynił kroki w kierunku hurtowej produkcji nowych obrazów i sorry, na razie nic,co nakręcił  od czasu   „Zakochanych w Rzymie” nie rzuciło mnie na kolana…Ale to subiektywna opinia…

Na portalu Film Web wyczytałam przed projekcją „Magii  w świetle  księżyca””, że teoretycznie temat powinien mnie zainteresować:

Magic in the Moonlight” to komedia romantyczna o Angliku, który ma za zadanie ujawnić pewien przekręt. Czekają go jednak personalne i zawodowe komplikacje. Akcja toczy się na południu Francji w latach 20. Za tło służą drogie posiadłości Lazurowego Wybrzeża i modne kluby jazzowe dla bogaczy.
W obsadzie są m.in. Emma StoneColin FirthMarcia Gay Harden i Jacki Weaver. „.

Na Collina  Firtha idę w ciemno. Ale jakoś taki był  mało przekonujący w swojej roli..

Choć generalnie motyw  rozprawienia się z oszustwem, mitem oraz  igraniem z ludzką łatwowiernością wydał mi się dobrym pomysłem. Maz podczas seansu marudził jednak, że jednowątkowść i mała ilość atrakcyjnych kobiet na ekranie bardzo  go znudziła. Jednk nie zaproponował wcześniejszego wyjścia. W zamian za to użył podstępu:

– Lu, chcesz kawusi?-zapytał a ja w jego wzroku kota ze Shreka dostrzegłam prośbę o koło ratunkowe: Chciał wyjść na kilka minut by  prześledzić  mecz setowy Mistrzostw Świata w siatkówce.  I tak go podglądał  dyskretnie za pośrednictwem komóki na sali podczas seansu,  ale z miłości do mnie ( :))) ) nie włączył fonii.

Film jak film, idealny na babski wieczór.I na początek randki (  w charakterze swoistej” gry wstępnej”).Jeśli jesteście na  takim etapie związku, że facet jest się jeszcze w stanie poświęcić.

Ps. Wczorajsza rozmowa z blogerką Koszmarna dodała mi skrzydeł i wprawila w dobry humor. Bo poza informacją, że autorka tego bloga jest wspaniałą mamą, potrafiącą w pół minuty spacyfikować histerycznie krzyczące dziecko, dowiedziałam jeszcze, i niech to będzie od dziś Tajemnicą Poliszynela…. że najprawdopodobniej moim uporem ( tak , jestem uparta z natury!) ZMUSIŁAM „Koszmarną rodzinkę” do pomyślenia o REAKTYWACJI na blogu. Zapraszam więc do dodania Koszmarnej otuchy, bo wiadomo,że pierwsze kroki po przerwie są trudne i pełne niedowierzenia,” że się uda”. A ja jestem pewna,że się uda. I tak po cichu liczę, że już całkiem niedługo, całkiem czyli… no, naprawdę wkrótce, „Koszmarna Rodzinka” zawita w aplikacji Audio-blog.

Jeśli kompletnie nie wiecie, o co chodzi, zachęcam do wypróbowania bezpłatnej aplikacji „Audio-blog”, dostępnej w Google Play Sklep.Ściągnięcie jej trwa 50 sekund. A ileż potem radości! Zabierzcie blogi w plener! W każdej chwili wprost z aplikacji możecie przejść do ulubionego bloga w wersji „pisanej”-pod kazdym  podcastem dźwiękowym podajemy link, z którego bez pudła trafiacie pod podany adres. Wierzę, że pokochacie moje „dziecko”, bo od  roku jest ono przedmiotem mojej troski, permamentnego niewyspania, wielkich emocji i …wielkich nadziei.

Dziękuję za wszystkie dobre,wspierajace słowa tych blogerów, którzy upatrują w projekcie Audio-blog duży potencjał. Bo Audio-blog daje nam wybór. W szyscy uwielbiamy mieć wybór, prawda?

Życzę udanego weekendu i odnalezienia sposobów na okazywanie sobie czułości. Na różne pokrętne sposoby można to wyrazić. A może , kobietki, wybierzmy się z NIM na mecz? To ON potem chętniej poświęci się i pójdzie z wami na komedię romantyczną? Bo w końcu  o stworzeniu magicznej atmosfery w związku  można zatroszczyć się na różne sposoby…Liczę, że nie zabraknie Wam pomysłów. A może napiszecie o tym???

Ps. Macie jakieś swoje  patenty  na okazanie najbliższej osobie, że Wam bardzo zależy??? Uchylcie rąbka tajemnicy, proszę:))

 

 

  • Film mnie znudził bardzo, strasznie przegadany, a i dialogi już nie takie, jak w starych filmach Allena.
    A co do Koszmarnej, to super jak uda Ci się ją reaktywować. 🙂

  • Ja zafundowalam wczoraj M romantyczny masaż I to przy świecach! A dla mnie okazaniem czułości ze strony M jest:”choć kochanie, zagramy w karty!” Albo „poczytaj mi na głos”, haha, taki ze mnie dziwolag!
    Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam radośnie. Mira

    • Mój mąż okazuje mi czułość również na niekonwencjonalne sposoby: o czym musiał mnie poinformować,bo nie „zakumałam”,poprzez troskę o piękne otoczenie domu.Ogród jest jego oczkiem w głowie! Oraz poprzez doroczne mycie samochodu (proszę o go o odkurzenie wnętrza, szczerze nie znoszę odkurzać wnętrza samochodu). Czułość ma jednak swoje granice:np. latem żadne z nas nie chce ulec prośbom typu:”Proszę, zrób to dla mnie” i umyć…pojemnik na odpady żywnościowe. I tu już nie pomogą podstępy.Raz ja, a raz on. Trudno. Jak partnerstwo, to partnerstwo:)) A masaż przy świecach-Hmmm… uwielbiam:))

  • Świetny demotywator i trochę nawiązujący do mojego wpisu na blogu. Jeśli chodzi o okazywanie tego, że mi na kimś zależy, to na pewno słowem i czynem. To drugie wymaga większego wysiłku i zaangażowania. Swoim zachowaniem można ukazywać zainteresowanie na tysiące sposobów np. idąc na kompromis w ważnej dla nas sprawie 😉
    Pozdrawiam.

    • Bez kompromisów nie ma mowy o udanym związku:))

  • Założę się jednak, że swoją żonę kochasz i wypracowaliście przez lata miłe gesty, gesty wsparcia , wzbudzajace dobre uczucia…

  • Ja niestety Woody’ego nie trawię i bym nie poszedł

    • Lunka1969

      Woody Allen ma specyficzny styl i charakterystyczne poczucie humoru, które niektórych irytuje.Ale ma też zaletę:nawet najwięksi nie odmawiają mu nigdy zagrania roli w jego filmie.Skoro nie lubisz tego reżysera,pewnie nie oglądałeś także filmu pt:’Zakochani w Rzymie”. A warto.Polecam.
      W moim wpisie chciałam podzielić się myślą,że druga strona w związku zaawsze doceni gest zrobienia czegoś tylko dla niej. Dlatego wybór Męża: wspólny wieczór na komedii romantycznej zamiast śledzenia jednego z ważniejszych meczów siatkówki:Polska-Rosja,tak bardzo poprawił mi humor. Nie sposób nie docenić takich gestów.