„Seteczka” Poziomkowa…- rzecz o dobrym winie…

 źródło zdjęcia: strona: http://www.winotv.eu/page_id=1505

 

 

Pierwsza „seteczka”, czyli wpis numer 100:))

Postanowiłam go jakoś tak specjalnie uczcić z… pożytkiem dla Wszystkich Czytelników.

Będzie o dobrych trunkach.I o wielkich zbrodniach.A w zasadzie jak świat długi i szeroki  dobre wino jest obiektem degustacji, pożądania, przedmiotem  rywalizacji i… efektem  wiedzy, połaczonej z ciężką pracą. Ale do rzeczy…

Pewna koleżanka, singielka w dojrzałym wieku, jest koneserką dobrego wina.

W swoim 35 metrowym  krakowskim studio trzyma zawsze żelazny zapas na „czarną godzinę” .  Nie w dębowej beczce wprawdzie z powodów metrażowych ,  a w  specjalnej półce  z wyprofilowanymi uchwytami na butelki. Inne trunki służą do   wieczornej lektury książek, inne, do spotkań na babskich plotkach. Jeszcze inne, pakuje w ozdobną torbę gdy wybiera się z wizytą do przyjaciół.

Przyznam, że każdą jej sugestię „spożycia” podczas towarzyskich wizyt  w modnym apartamentowcu w przyzwoitej dzielnicy Krakowa, przyjmuję  z  pełnym zaufaniem i wdzięcznością.  Bo pod tym adresem trunki dobiera się starannie. To pewnik. Na stole  zjawia  się zawsze  drewniana taca-karuzela z serami oraz kiścią winogron i… gdy  butelka świeci pustką, na ogół  mamy  obgadane różne tematy. Ot, taki nieśpieszny rytm babskiego wieczoru…

Każda lampka zwiększa intensywność potrzeby mówienia. My tę potrzebę nazywamy wymianą myśli o życiu… A po trzeciej, K., osoba od lat 10 stanu wolnego,  wypaliła:

-Poznałam na portalu randkowym  gościa….

Zapowiadało się interesująco. Czyżby jednak kroiły się  jakieś radykalne przemeblowania w życiu spokojnej singielki, wielbicielki dobrej lektury i dobrego wina?

Usadowiłam się wygodniej i zamieniłam  w słuch.

-W moim wieku decyzje podejmuję szybko. Wino dobieram po marce i roczniku, książkę po autorze i rekomendacji …a mężczyzn…. Cóż,  tych rozgryzam nieco  dłużej. Ale w przypadku pana R., bardzo pomogła mi… niespójna kultura konsumpcji i. wyraziście .odmienne  upodobania…- opowiadała powoli, delektując sie kolejną lampką  chianti.

Tak więc: randka w realu. Kawa w rynku. Wczoraj o 20.00. Z gębusi patrzyło mu poczciwie. Potrafił poprawnie sklecić parę zdań i miał poczucie humoru. Pomyślałam: Spróbuję.

Przychodzi gość z banalną, czerwoną różą. Niee , nie w zębach-chichocze  K. dolewając jeszcze  trochę  szlachetnego płynu.- W dłoni…

Proponuje kolację w lokalu z obrusem. Myślę: OOO! Chyba rokuję dobrze i jestem w jego typie bo gość chce inwestować.

Zbyłam milczeniem jego białe skarpetki, które włożył  do ciemnych spodni od garnituru  i sportową koszulę . Na szczęście całości nie dopełniał krawat… Na pierwszy rzut oka:pocziwy, stary kawaler z mamusią na karku. Pewnie to ona dobiera mu garderobę-przeleciało mi przez głowę-zwierzyła  się K.

-Siedzimy w restauracji. Nie odsunął dla mnie krzesła, nie zapytał, gdzie chcę usiąść, nie zaproponował mi pomocy w zdjęciu prochowca.

Źle-myślę zniechęcona. Słoma z butów. Ciekawe, co będzie dalej.

A gość gawędząc luzacko i sympatycznie, wtopił wzrok w kartę i bez wahania zamówił : ziemniaczki, schabowego  z kapustką i … „seteczkę” Żołądkowej.

Zapytał mnie, czego się napiję i jakie danie będzie w moim typie.

Cały romantyzm sytuacji wyparował wraz z tym jego zamówieniem. To był samoistny koniec naszej znajomości.

Wyszłam najszybciej jak mogłam pod banalnym pretekstem konieczności skorzystania z toalety. Bo… ja mogę tylko poważnie myśleć o facecie, który ma styl i zna się na winie….

Tyle opowieści koleżanki- singielki. A mogło być tak romantycznie! On i ona jednak nadal będą zapijać samotne chwile ulubionymi trunkami. Osobno.  I choć facet względnie rokował pod względem aparycji,  rozdzieliła ich tzw…odmienna kultura spożycia… A pamiętacie, jakie butelki królowały na domowych przyjęciach  w czasie PRL?  Niestety, Jarzębiaczek, Żołądkowa i  Żytnia. Nad  Wisłą panowała  wówczas kultura pędzonego ziemniaka

Z „domówek” sprzed 35 lat   u rodziców,  z udziałem cioć i wujków, pamiętam bardzo wyraźnie wyśpiewywanie przez rozochoconych wysokoprocentowymi trunkami gości , słów o wyższości wina  nad wódeczką…   w pieśni o Kozaku, co to wsiadał na koń, czule żegnał się  z dziewczyną… A w refrenie żądał: ‚Wina, wina, wina dajcie,

A jak umrę, pochowajcie,

Na zielonej Ukrainie

Przy kochanej mej dziewczynie…

Hej, hej, hej, sokoły”…

Cóż, wychowałam się  w domu, gdzie gąsiorek z malinami lub śliwkami pykał sobie  wypuszczając regularnie bąbelki. To był nieodłączny atrybut końcówki lata w wielu domach w okresie PRL.  Tak, zdecydowanie pijało się raczej domowe winka  owocowe i  naleweczki na spirytusie.

Rzadko kiedy na stole gościło  wysokiej klasy wino ze sklepu.

No, chyba, że ktoś przywoził prezent z zagranicy. Na przykład z „wczasów z winobraniem” jak żartobliwie określało się zarobkowe wyjazdy na plantację do Francji czy Włoch.

Pamiętam rozlewanie winka do butelek i ciemnoczerwony, mało klarowny napój, i układananie butelek  na półkach w piwnicy, by poleżakowały sobie nieco…Wino miało  cierpki smak i piękną,intensywna  barwę.Pachniało tęsknotą za latem…

 

Współcześnie wzrasta  poziom konsumpcji wina. Co osobiście bardzo mnie cieszy. Bo to zawsze zdrowiej, jeśli, rzecz jasna, potrafimy zachować umiar… Oczywiście , wzrasta poziom sprzedaży  winnych trunków  w cenie ” do trzech dych”. Żaden tam ewenement. Realia. Podobno dużą popularnością cieszy się portal „do trzech dych”. Czyli do 7 euro jesteśmy w stanie przeznaczyć na umilenie imprezy, poprawę własnego  nastroju przy lampce  białego, czerwonego lub różowego trunku…Na prezent dla znajomych wybieramy jednak butelki w cenie około 40 złotych wzwyż.

Podobnie jak  i świadomość  konsumentów, którzy nie chcą już być ignorantami, smakosze wina  powoli odbierają dawny prymat producentom piwa.

W nietypowym przewodniku „Zbrodnia i wina” autorstwa Michała Bardela, niekwestionowanego polskiego „wine writera”, związanego ze specjalistycznym pismem z branży, możemy odbyć przyśpieszony kurs dla przyszłych koneserów.

Jak podkreśla sam Autor, zazwyczaj przewodniki są nudne i drętwe. Stąd pomysł, by  wiedzę teoetyczną na temat:  co, kiedy i w jakiej temperaturze oraz do jakich dań,  wesprzeć dramatycznymi, krwawymi , ponurymi historiami z winem w tle.

Do książki przyciągnął mnie, nie ukrywam, genialny tytuł oraz  wzbudzająca wiele emocji okładka, na  której duża, czerwona kropla wina, do złudzenia przypominająca plamę krwi.

Bo historia zna mnóstwo zdarzeń o charakterze kryminalnym z winem w tle.

Okazuje się, że dla wina można zabić, otruć, podpalić, zastraszyć oraz… spędzić niemałą część życia, odsiadując wyrok za wejście w kolizję z prawem.  Na drogę przestępstwa z winem w tle można także wejść z…żądzy zemsty oraz  z powodu  chorego uczucia zazdrości .Gdy dodamy do tego niebagatelne sumy odszkodowań dla  pokrzywdzonych  producentów  wina oraz koneserów-inwestorów, to zbrodnia z winem w tle rysuje się naprawdę bardzo  dramatycznie. Prawdziwych lub domniemanych przestępców czasem udało się postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Wtedy najbardziej niewinne słowo, o jedno słowo za dużo, poświadczyło przeciwko oskarżonemu.

W przewodniku swym Michał Bardel obala niektóre bezsensowne mity, dotyczące  temperatury spożycia wina oraz… techniki trzymania lampki wina w dłoni. Takie rzeczy mają duże znaczenie. Taka wiedza plasuje nas w gronie Wtajemniczonych, którzy Zadali Sobie Nieco Trudu:))

Na kartach książki , napisanej w  halach odlotów różnych lotnisk ,w oczekiwaniu na połączenie , odbywamy wraz z Autorem wędrówkę po wielu znanych „sanktuariach „winnych. Począwszy od winiarskich impreriów:  Burgundii, śladem Pinot Noire i Chardonnay, przefiltrowanych przez tamtejszy mikroklimat ( dobrych trunków z tej rodziny raczej próżno by szukać na półkach hipermarketów) poprzez rozsławione już w średniowieczu Bordoux ( za sprawą popularności  „French Clairet oraz pysznym, pełnym treści  Cabernet   Savignion, przyglądamy się winom burgundzkim … To właśnie z Burgundii pochodzi  legendarne już, jedno z najdroższych czerwonych win świata, Chateaux Petrus. Uwaga!  Dla Pań! Jeśli otrzymacie butelkę tej marki stosownego rocznika, nie odkładajcie jej nonszalancko na stolik kawowy, gdzie może zostać … zmieciona ogonem waszego psa, na przykład. Warto wiedzieć, miłe panie, że ktoś, kto przyniósłby wam prezent TAKIEJ klasy, ma na pewno wobec was poważne, romantyczne zamiary…

Dzięki książce Michała Bardela dowiedziałam się również, jak zwodnicze może być konsumowanie wina w pozycji…półleżącej. Takie informacje jak powyższa to dla mnie zupełna nowość.

Autor podzielił się z nami doświadczeniami z podróży po różnych regionach, słynących z  właściwego do produkcji dobrych win ,klimatu. Gdzie powstają niebanalne smakowo trunki. Szwajcaria, Alzacja, Włochy, Węgry, Szampania, po Dolinę Rodanu i Południową Afrykę.

Rozrywka i wiedza, podana w bardzo przystępny, gawędziarski sposób.

Po lekturze tej książki nie zamienisz się być może z dnia na dzień w wybitnego znawcę tematu, chociaż… wyposażony/a w niebanalną wiedzę , wzbudzisz zainteresowanie interlokutorów podczas niezobowiązujących spotkań towarzyskich. Błyśniesz… I żaden znawca tematu nie pozostanie w kontakcie z Tobą, drogi  Czytelniku, obojętny. Zdobędziesz oto jego sympatię i szacunek.

Wiedza i rozrywka na chłodne, jesienne wieczory. Z lampką dobrego wina w dłoni, oczywiście.

Polecam ciepło!

 

  • Przyznam szczerze, że na winach się nie znam za dobrze, ale na pierwszej randce pewnie zwróciłbym uwagę na takie banały, jak otwarcie dziewczynie drzwi, podstawienie krzesła, czy (szczególnie) pomoc w rozebraniu się (szkoda, że tylko 😉 ) z płaszcza. A poważnie – cóż, każdy ma swoje przekonania :). I warto się ich trzymać. Ale schabowy z ziemniakami to w stołówce na obiad, a nie kolację we dwoje… Że też jeszcze są tacy faceci. Ja bym zaproponował na przykład… sushi 😀 ?

  • Ja mam złe doświadczenia po domowym winie 😉 Sąsiadom się trochę ulało po ścianach 😉

    • Lunka1969

      Mam nadzieję,z emimo to nadal cię lubią;)) ??

  • Ja też sie nie znam, ponadto mam niestety lekko zdemolowany organ smaku. Przez pożar. Ale do steka nie ma fajniejszego winka niż Malbec z Argentyny lub Chile a lubię też Cermennere.I mimo ,że to podobno profanacja amerykański Zinnfandel w kolorze różowym schłodzony też mi pasuje. A znawstwa win to sie trzeba długo uczyć i mieć trzy zmysły w doskonałym stanie to znaczy wzrok, smak i powonienie.A ja nie mam, ale od czasu do czasu popijam winko

    • Ze swej natury jesteś, Krzysiu, skromnym cżłowiekiem. Nie umniejszasz naprawdę niczego? :))

  • ~M.

    Wiele jeszcze notek przed Tobą. 🙂

    Co do kawalera – no trzeba przyznać, że dał czadu. Z drugiej strony – na bezrybiu i rak ryba… i … są gorsi 🙂

    • Białe skarpetki do spodni od garnituru to podobna profanacja jak picie markowego wina ze szklanki po musztardzie Kieleckiej :))

  • Wobec tego piję za „seteczkę”oraz za sukces „Złodziejki marzeń”, Aniu!!! Pozdrawiam ciepło…

  • Niestety nie znam się na winach. Nic a nic. 🙂