„Szlak Kingi” Katarzyny Targosz.Dlaczego warto przeczytać?

Fot. Jola Zdolska- Gurgul


 Nie każdy autor ma    odwagę  aby na kartach własnych  książek wypowiedzieć się w kwestiach światopoglądowych. Szczerze i bez patosu. Czasem woli on  tkwić gdzieś pośrodku, zapalając i aniołowi świeczkę , i diabłu ogarek. Tak by nie naruszyć zasady poprawności. Tak by nie stracić czytelnika.

Katarzyna Targosz przełamała ten schemat . Jej najnowsza książka „Szlak Kingi”,  propozycja wydawnictwa eSPe, jest  poszukiwaniem  odpowiedzi na pytanie,

co jest w życiu najważniejsze.

To  opowieść o 35-letniej singielce  zaplątanej w młodości w  skomplikowaną  historię. Powieść stanowi     relację z kilku miesięcy życia zagubionej dziewczyny,   intensywnie szukującej sensu, miłości i bliskości. Jest takie powiedzenie, że tylko szaleniec oczekuje dużych zmian robiąc w kółko to samo. Życie Kingi, która z czystej ciekawości i dla zabawy podejmuje poważne ryzyko, staje się w pewnym momencie  dość ponure i nieprzewidywalne i  zostaje  podporządkowane jakiejś niewidzialnej, tajemniczej sile .

 Dziewczyna balansuje wzdłuż cienkiej granicy, po przekroczeniu której nic nie jest już takie samo. Na pewno większość z nas miało w życiu momenty, kiedy, podobnie jak Kinga, chciało wyrwać się z marazmu, poczuć sens, zajrzeć „Panu Bogu do księgi i sprawdzić stan swoich akt”, jednym słowem: poznać własną  przyszłość. Niewinna, z pozoru, zabawa zaczyna jednak zataczać coraz szersze kręgi.  W końcu większość decyzji w życiu bohaterki jest konsultowana po postawieniu kart tarota.

Streszczanie książki to jakby częściowe odpakowywanie prezentu:  Nie jest dobrze zdradzić za wiele fabuły. Czytelnik będzie miał znikomą frajdę gdy  dowie się za dużo zanim otworzy pierwszą stronę książki, podobnie jak obdarowany, gdy zbyt wcześnie pozna zawartość prezentu…. Niech więc „Szlak Kingi” pozostanie dla ciebie  prywatnym szlakiem, który, być może , zechcesz samodzielnie odkryć.

Z wiarą jest trochę jak…z jazdą na nartach. Czasem twierdzimy, trochę na zapas, trochę hurra optymistycznie, że świetni z nas narciarze. Ale bezpieczniej czujemy się jednak w fotelu, oglądając skoki narciarskie. Niech skaczą inni. My pokibicujemy!

Niektórzy deklarują, że cenią sobie własne zdanie, wolność, racjonalne  myślenie i nigdy nie podporządkują się” jakimś  ograniczającym  wolność jednostki dziesięciorgu przykazaniom” twierdząc, że one są nieżyciowe i trudne do wykonania.

Ale czy to rzeczywiście tak?

„Wiara jest prosta. Ale  nasze życie bywa skomplikowane”…

Fot.Jola Zdolska-Gurgul

 

Nie wiem czy umiesz jeździć na nartach. A jeśli tak to czy czujesz się w tym sporcie pewna siebie? Być może trenujesz  od wczesnego dzieciństwa, regularnie wyjeżdzałaś na ferie z rodzicami lub, jeśli byli zajęci, wysyłali cię na specjalne obozy i tam zdobywałaś szlify pod okiem instruktora. Czy czujesz się na nartach tak pewnie, że śmigasz po najtrudniejszych trasach, a po całym dniu narciarskiego szaleństwa czujesz miłe zmęczenie w nogach i satysfakcję, że narty „słuchają cię”, że niosą cię dokładnie tam gdzie tego chcesz, że nigdy nie doznałaś żadnej kontuzji ?

A może twoi rodzice powiedzieli ci kiedyś: „Jeszcze czego? Nie mamy pieniędzy, w górach na szczycie dmucha wiatr, mróz siecze po twarzy, a poza tym na nartach łatwo narobić sobie kłopotu. Pojedziemy na sanki na osiedlową górkę, a potem wrócimy na kanapę przed telewizor, otworzymy paczkę czipsów lub zrobimy pocorn i obejrzymy skoki narciarskie? Tak będzie i bezpiecznie , i ekscytująco”.

Widzisz różnicę?

Po co o tym piszę? Bo być może miałaś w domu takie wzorce, które zachęcały, lub przeciwnie, zniechęcały do odkrywania własnej ścieżki i do  wysiłku. Po co się wysilać jak można sobie sprawić przyjemność niskim kosztem, tak aby się nie zmęczyć?

Jeśli jednak spróbowałaś jak przyjemny może być mróz na policzkach i zapierające dech widoki górskie, jak dużą można mieć satysfakcję z opanowania umiejętności, która na początku sprawiała  problemy,  czujesz, że warto było wstać z tej mentalnej kanapy. Nawet jeśli ktoś bliski zaneguje, ośmieszy  to, w  co wierzysz.

Z jazdą na nartach jest trochę tak jak z wiarą.

Wierzysz, że dasz radę. Jesteś otwarta na nowe widoki i nowe doznania.Podejmujesz wysiłek.Wsiadasz i jedziesz.W nagrodę masz nową perspektywę.

Jeśli  jeszcze nie było w twoim  życiu  okazji by odkryć jak bardzo  wiara jest   pasjonująca,jak wielką ma siłę,  ile aspektów życia zmienia…. to tkwisz w „mentalnym fotelu” z paczką czipsów na kanapie i oglądasz skoki  narciarskie, które wykonuje ktoś inny.

Bohaterka najnowszej powieści Katarzyny Targosz „Szlak Kingi”, tytułowa Kinga, też utknęła w swoim fotelu. A jednak przestało jej być wygodnie. Szuka więc odpowiedzi na ważne pytania, szuka  sposobu na uczucie zawodu, nudy,  na wypełnienie pustki i życiowej stagnacji. Kiedyś zrezygnowała w życiu z kogoś Bardzo Ważnego.  A natura nie znosi próżni. Kinga  bada więc różne sposoby zaspokajania duchowych potrzeb: bliskości, akceptacji, radości . Szuka ich w niekonwencjonalnych źródłach, podsuniętych przez koleżankę z pracy.W co wierzysz? Kogo pytasz o przyszłość? W czyje ręce ją powierzasz?

 

Fot.Jola Zdolska- Gurgul

Wracając do książki….szczęśliwym splotem okoliczności nasza  bohaterka, pracująca jako  dziennikarka pisma kobiecego, wyjeżdża w delegację do niewielkiej, położonej w Pieninach miejscowości: do Krościenka nad Dunajcem.

Jej losy potoczą odtąd  zupełnie innym szlakiem, za sprawą poznanych w Krościenku  ludzi, a sama Kinga zrozumie w pewnej chwili, że Nowa Ona była od dawna w zamyśle Przewodnika nad Przewodnikami.

Jej decyzja o zmianie szlaku zostanie wystawiona na ciężką próbę: będzie zmuszona do skonfrontowania swoich  deklaracji z życiem. Czy nowi przyjaciele będą ją wspierać na drodze do zmian? Czy będzie mogła na nich liczyć w chwili traumatycznego doświadczenia, jakie ześle  los?

Motywami dominującymi w książce są: poszukiwanie trwałych wartości, nauka głębszego spojrzenia na życie, otwarcie na potrzeby innych, praca nad pozbyciem się egoizmu,  rozczarowanie i zniechęcenie  własnym życiem, pilnie strzeżona tajemnica osobista. Poszukiwanie właściwego kierunku w aspektach osobistym i zawodowym,  walka z destrukcyjnymi, obsesyjnymi myślami .

O wierze trudno jest mówić i pisać w sposób prosty. Wielu z nas twierdzi, że wierzy, ale jednocześnie przyznaje, że światopogląd to sprawa prywatna.

Ci, którzy nie wierzą mówią, że bardziej od cielęcego oddania i przylgnięcia do „bajkowych historii” cenią sobie racjonalizm, pewność siebie, asertywność. Mówią, że nikt oprócz nich samych nie ma prawa kierować ich życiem.

Aż do czasu doświadczenia czegoś co  po ludzku  przerasta. Aż do doświadczenia życiowego sztormu, w którym los wyrywa nam wiosło i podtapia łódź, którą próbujemy dotrzeć na drugi brzeg.

Fot.Witek Gurgul

 

Ktoś kiedyś polemizował ze mną, że skoro Pan Bóg jest miłosierny i przebaczy grzesznikowi nawet jeśli ten  okaże skruchę minutę przed śmiercią, to po co męczyć się całe życie z surowymi zasadami wiary?

Cóż, może po prostu trzeba mieć trochę szczęścia, nadstawić ucha, otworzyć oczy i spotkać na swojej drodze kogoś  kto nas zafascynuje i pociągnie na swój szlak?

„Nigdy nie jest za późno by zacząć od początku”- przekonuje podtytuł z okładki. Bardzo warto pomyśleć u schyłku roku o wartościach, które nie przemijają. Polecam ci gorąco lekturę tej książki. Dziękuję wydawnictwu eSPe za nadesłanie egzemplarza recenzenckiego 🙂

Katarzyna Targosz

„Szlak Kingi”

Wydawnictwo eSPe

Kraków 2017, liczba stron 428

  • Bardzo mnie zainteresowałaś swoją recenzją. Pięknie napisane bez ujawniania szczegółów, co dla mnie ważne. Bardzo chcę przeczytać tę książkę. U mnie to ten czas, kiedy wszystko jakoś tak prowadzi w jednym kierunku, chociaż ja sama niespecjalnie nawet o to zabiegam.

    • Magda, staram się tu polecać tylko te książki, ktore sama rzeczywiście przeczytałam i które warte sa naszego czasu 🙂 a dziś, w dobie kultury przesytu trzeba się dobrze zastanowić bo tyle pokus wokół 🙂

    • Magdo, polecam tu tylko książki, które warto przeczytać

  • „w górach na szczycie dmucha wiatr” – haha, coś o tym wiem 😉
    A tak na poważnie, to dziękuję Ci za piękną recenzję i cieszę się, że tak wiele pozytywnych uczuć wyniosłaś z mojej książki :*

    • Kasiu, książka bardzo mnie poruszyła, gratuluję odwagi poruszenia tematu wiary i zagrożeń wypływających z niewiedzy jaki może być finał gdy zaczynamy zajmować się tak śliskimi tematami jak okultyzm

    • Kasiu, gratuluję odwagi podjęcia tematu, okultyzm to nie zabawa, a tak traktują go mass media:(

      • To prawda. Dzisiejszy świat jest bardzo schizofreniczny, ludziom łatwo uwierzyć w jakąś nieokreśloną „magię” i moce różnych przedmiotów, a jednocześnie, jak ktoś wspomina o szatanie, to jest klasyfikowany jako relikt średniowiecza. Gdzie w tym logika? 😉