Trafione czy pudło?- rzecz o prezentach z sercem

Adele prezent

 

 

 

 

 

Lunka, dostałaś nietrafione prezenty? Zamień je na gotówkę!Teraz możesz wystawić GRATIS nawet do 10 pozycji– kusi w  E-mailu znany serwis aukcyjny.

Często zdarza wam  się  wybierac prezenty w pośpiechu? Czy lubicie obserwować reakcję obdarowywanych przez was ludzi?Dziś będzie o prezentach. Bo czas idealny.  Bo wciąż brzmią nam w uszach resztki dialogów z filmu „Kevin sam w domu”, a w lodówce nadal  znajdziemy coś ze świątecznych zapasów. Wspominamy wigilię, opłatek i życzenia od najbliższych. I..nie, nie protestujcie, czekacie cały rok na adrenalinę, która podnosi się wam wraz z otwarciem prezentów.

Banalne skarpetki? Krawat, zestaw witamin? Mdlące perfumy? Drogo czy ekonomicznie? W necie czy tradycyjnie? Jakie są wasze zwyczaje dotyczące kupowania bliskim prezentów? Czy zakup prezentów jest dla was przyjemnością czy  raczej obowiązkiem?

Jestem także ciekawa, czy sami chcielibyście dostać to, co kupiliście i zapakowaliście ostatnio bliskim z najróżniejszych okazji?

A może  odrobinę staranności  przy wyborze prezentów, przemyślane zakupy to wcale nie taki głupi pomysł? Spróbuj czegoś nowego przy najbliższej nadarzającej się okazji. Może  bilety na dobry koncert, starannie wybrane książki, płyta E-book? Czytnik e-booków? Klimatyczny kalendarz-terminarz z miejscem na odręczne zapiski  to wcale niegłupia myśl?

Na jednym z blogów czytałam ostatnio, że autorka po nieszczęśliwym upadku telefonu na bruk gorzko żałowała, że nie miała przy sobie najzwyklejszego notesu z podstawowymi numerami do bliskich).

I chociaż nie brak wokół malkontentów, którzy twierdzą, że Boże Narodzenie bez śniegu nie ma klimatu, a na szukanie ładnych prezentów szkoda czasu bo w sumie wystarczy kupić bon prezentowy to od razu muszę przyznać: zawsze chwyta mnie za serce pomysł, pamięć, czyli sam fakt, że ktoś zadał sobie trud oraz prezenty autorskie, świadczące o talencie i wrażliwości ( jeśli prezent wykonano ręcznie).

Niektórzy twierdzą, że zgubiliśmy sens Bożego Narodzenia w komercji i pogoni za prezentami. A jednak kłamie ten, kto twierdzi, że nie czekał na prezent gwiazdkowy.

Spędzamy niezły kawałek życia obmyślając co kupić tym , których kochamy, porównujemy ceny, klikamy w bezsenne noce, czytamy opinię o produktach na forach. A i tak czasem pudłujemy. I obdarowany uprzejmie dziękuje po czym „puszcza prezent w dalszy obieg” ( z ang.regifting) albo…wystawia na aukcji.

Czytałam też, że pieniądze w kopercie jako prezent to „pójście na łatwiznę” choć jeśli słabo znamy osobę, dla której wybieramy prezent może to być pewna bezpieczna opcja.Lepsza od nietrafionego podarunku…Przyznam się, że  osobiście wolę prezenty pomysłowe, które świadczą o tym, że ofiarodawca wykazał się klasą w sensie: wie, co sprawi mi prawdziwą radość.

Warto uważać z zakupami typu krem przeciwzmarszczkowy albo gotowiec kosmetyczny typu szampon plus odżywka w pudełku kartonowym za 24 złote, zwłaszcza, jeśli jest to szampon przeciwłupieżowy 🙂 Skąd wiesz jaki obdarowany ma typ włosów?

Podobnie katastrofą może okazać się książka na temat jak zrzucić zbędne 10 kg czy preparat ułatwiający odwyk od palenia ( chyba, że ktoś wyraźnie wyartykuował chęć rzucenia fajek).

Kobiety zazwyczaj lubią dostawać ładną biżuterię, srebro i białe złoto czy gadżety elektroniczne. Przy czym zdecydowanie wolę sama wybrać sobie markę telefonu czy laptopa, to po pierwsze. Po drugie, ten rodzaj prezentu jest może bardzo efektowny, ale należy pamiętać, że sprżęt elektroniczny szybko się starzeje. I że nie warto łapać pozornych okazji…. Bo jeśli za pośrednictwem laptopa głównie surfujemy czy piszemy maile, a nie jesteśmy zapalonymi graczami, nie ma sensu aby ktoś inwestował w nasz sprzęt straszne pieniądze. Im wyższa cena prezentu tym bardziej czujesz się doceniona? Mam ten czas już za sobą. Teraz bardziej wzrusza mnie pamięć i ciekawy pomysł.

W tym roku zachwyciłam się na przykład, własnoręcznie wykonanym i gustownie zapakowanym przez młode pokolenie ( z rodziny męża) zestawem pierniczków:)

Jest taki czas w życiu, kiedy pomysłowość musi być głównym czynnikiem kalkulacyjnym przy sprawianiu bliskim prezentów zwłaszcza jeśli wypada przygotować upominki dla wielu domowników w licznej rodzinie, a z funduszami krucho ( przecież studenci i uczniowie nie zarabiają na ogół własnych pieniędzy aby móc sobie pozwolić na  wysokie rachunki w kasie sklepu.

Mąż natomiast lubi prezenty praktyczne. W ubiegłym roku niestety, nie trafiłam z prezentem, ale w obecnym ( golarka akumulatorowa dobrej marki, do golenia na sucho i na mokro) okazała się strzałem w dziesiątkę.

Jest wiele sposobów na to by po Świętach nie być zmuszanym do wystawiania nietrafionych upominków aby odzyskać choć część ich wartości w gotówce. Po pierwsze, wystarczy uważnie posłuchać jak ktoś mówi o tym, co go pasjonuje, czym żyje. Czasem warto zrobić składkę na coś extra ( ale nie narzucajmy mniej asertywnym cżłonkom rodziny swojego zdania).

Po drugie, nigdy nie kupujcie w ostatniej chwili!

Po trzecie, zawsze można użyć sposobu na podpytanie najbliższej osoby z otoczenia tego, kogo zamierzacie obdarować.

Po czwarte, rozmawiajcie ze sobą w rodzinie. Przyjście na imieniny cioci z dwoma czy trzema identycznymi prezentami prowadzi do kłopotliwych sytuacji.

Po piąte, jeśli wybieramy się do kogoś, kto naszym zdaniem „ma wszystko czego dusza zapragnie”, wartościowym pomysłem może okazać się zaoferowanie komuś własnego czasu lub talentu. Prezent nie zawsze musi mieć wymiar materialny!

Znam dom, gdzie bardzo starannie pilnuje się aby wyeliminować przypadkowość, tam każdy z domowników napisał i powiesił na lodówce własny list do Św. Mikołaja. Sama prosiłam w takim liście syna aby przekonał Św. Mikołaja do umycia samochodu, lodówki, a przed Dniem Matki zapytałam wprost czy syn mógłby posadzić mi zakupione kwiatki do kilkunastu skrzynek balkonowych na tarasach? Taki prezent jak produktywne ofiarowanie rodzicom czy dziadkom swojego czasu ze strony nastolatka wydaje się najsensowniejszy.

Słyszałam także, że seniorzy coraz mniej chętnym okiem patrzą na zakupy prezentu w aptece. Owszem, gdyby prezentem okazały się zakupy zbyt drogiego na kieszeń seniora, a potrzebnego leku, to w porządku. Ale, litości. Darujcie sobie pokusę kupienia im odżywki na pamięć i serce. To takie banalne. I przereklamowane.

W tym roku w Wigilię miałam naprawdę dużo frajdy: już wkrótce wybieram się na koncert z biletem-prezentem: „Kolędy świata” w wykonaniu moich ulubionych arystów. Jest też coś dla ducha i coś dla ucha do użytku domowego. Dostałam najnowszą płytę Adele i 3 ciekawe książki. Idealne lektury! Żadnego z prezentów nie zwracam.

A jak u was? Trafione???Cieszą czy nie do końca? Ktoś poszedł na łatwiznę czy wręcz przeciwnie: włożył serce w przygotowanie niespodzianki?

ps uśmiechnijcie się:

https://www.youtube.com/watch?v=xyXsPqQbfU0

 

  • Dla mnie książka w każdej formie (tradycyjnej, e-book czy audiobook) zawsze jest rewelacyjnym prezentem i do dawania i do otrzymywania. Napisałam w tym roku list do Świętego z kilkoma tytułami, na których mi szczególnie zależy i puściłam w obieg. Niech sobie Mikołaje wybiorą. I się nie zawiodłam 🙂 Z zasady jestem wrogiem tzw. praktycznych prezentów lub prezentów „do domu” chyba że ktoś sobie naprawdę szczerze tego właśnie życzy. Uważam, że prezent może być skromny, ale musi pokazywać, że włożyliśmy pracę i wysiłek choćby tylko myślowy w jego przygotowanie/kupienie. Jak dostaję moje ukochane zielone herbaty to wiem, że ktoś pamięta, że je uwielbiam. Ale to jest możliwe tylko wśród bliskich. Dlatego wg mnie dla dalszej rodziny, albo znajomych karty upominkowe są dopuszczalne i na pewno bardziej eleganckie niż pieniądze w kopercie 🙂 Wielu trafionych prezentów zatem w Nowym Roku 🙂

  • Ja w tym roku postawiłam na dość ekonomiczne, ale przemyślane prezenty.
    Brat dostał matero, czyli kubek do yerba mate, bo męczył mamę od kilku miesięcy.
    Mama dostała zestaw soli do kąpieli. W grudniu mieliśmy remont przymusowy łazienki i rodzice wymienili starą, zimną, żeliwną wannę na nową i z tworzywa. Jak rozmawiałam z mamą przez telefon kilka tygodni temu, to wspomniała, że chętnie wzięłaby długą kąpiel (stara wanna była nieużywana, bo mamy też prysznic). Stąd pomysł na obłędne sole do kąpieli.
    Tata dostał ode mnie butelkę miodu pitnego, bo wiem, że bardzo lubi od czasu do czasu napić się czegoś słodkiego z procentami.
    A chłopakowi kupiłam scyzoryk, nad którym wzdychał od października „co to za facet bez porządnego multitoola, szkoda, że stary mi ukradli, nie mam czym śrubek odkręcić” 🙂
    Myślę, że wszyscy byli zadowoleni, w każdym razie nikt nie narzekał 🙂

  • ~Kamil

    Chociaż z wielką niechęcią naginam się do „wymogów” czasów, w których przyszło mi żyć i daję prezenty pod choinkę, to tak naprawdę uznaję wyłącznie (!) obdarowywanie się prezentami na dzień św. Mikołaja, bo tylko ta wielowiekowa tradycja, dodam katolicka, ma uzasadnienie i logikę. Prezenty na gwiazdkę, pod choinkę? A cóż to takiego?! ZWYKŁA KOMERCJA, która ma przynieść zyski całemu „przemysłowi prezentowemu” i nabić kasą kieszenie tym, którzy żerują na propagandzie. To przyszło z Zachodu. Cóż, i komuniści św. Mikołaja nie uznawali, a dzieci towarzyszy (tudzież pozostałych obywateli), okazało się, że duchowe potrzeby też posiadają. Wówczas ze Wschodu przywędrował Gwiazdorek i „Djed Moroz”. I namnożyło się w grudniu okazji do „prezentowania się” przez cały miesiąc. A jedyny szczytny cel, to napychanie kieszeni handlarzom.
    No, i druga strona medalu. Nie daj prezentu, albo tylko przy jednej z okazji. Toś sknera, skąpiec i w ogóle z innej bajki.
    Prezenty tak, ale tylko na Mikołaja!

    • Podobne tradycje do opisanych w twoim komentarzu obowiązują w rodzinie mojego męża.Ale ostatnio, może pod wpływem komercji, coś się przewartościowało, dzieci w szkole i przedszkolu chwalą się co dostały i tak jakoś….No, wiesz. Poszliśmy w komercję co nieco:)
      Z kolei w mojej rodzinie prezenty na Św.Mikołaja przynosił Mikołaj w zakładzie pracy, w szkole, w parafii…I rodzice uznali, że Mikołaj domowy przychodzi by uczcić Boże Narodzenie. Będę broniła dobrze przemyślanych, niekoniecznie drogich prezentów, jako dowodu szacunku i sympatii dla drugiego człowieka. Dziękuję za odwiedziny w mijającym roku, Kamil, składam serdeczne życzenia szczęśliwego Nowego Roku i zapraszam do lektury najnowsego posta ( podsuwam linki, może znajdziesz interesującą ekturę dla siebie?Polecam Ci zwłaszcza blogi „Bezcennik” oraz ” Na Plusie” :)))Do napisania w 2016!!!

  • Uff, jak dobrze zajrzeć znowu na poziomkowe wzgórze 🙂
    W tym roku wyjątkowo często słyszałam od znajomych i bliskich ,że święta nie cieszą już jak kiedyś, bo zamiast sniegiem wszystko przykryte jest komercją itp itd. A ja się cieszyłam. I ciągle się cieszę, bo ta świąteczna atmosfera trwa jeszcze do 6 stycznia. Lubię świąteczne kramy, cieszy mnie melodia „Last Christmas” dlatego, że mam dobre wspomnienia ze świętami jako czasem spędzonym z bliskimi. Co do prezentów to staram się słuchać bliskich przez cały rok i zwracać uwagę na (nie)świadomie wyrażane prośby i pragnienia (np. „muszę sobie kupić futerał na ten telefon, bo ciągle mi się ślizga w dłoni” albo „wyszła nowa linia kosmetyków XY, ale muszą pięknie pachnieć!”), a później staram się je spełniać 🙂 Najfajniejszy jest moment, w którym otwierają prezenty i widzę zadowolenie na ich twarzach 🙂 To chyba najlepszy prezent na święta 🙂 Mam nadzieję, że Twoje były spokojne i udane 🙂 Pozdrawiam ciepło!

    • I właśnie ten moment,kiedy zaczynasz traktować dawanie prezentów jak sztukę,a nie jak przymus czy jako jeden z konwenansów ( „bo tak wypada”) może być początkiem uważniejszego bycia z ludźmi. Nieświadomie wyrażane prośby i pragnienia – jak to ujęłaś – mogą być uchwycone tylko przez osobę będącą w uważnej relacji z drugim człowiekiem. Przez twój sposób bycia z ludźmi przemyka dobry, jasny promień życzliwości. Takich zachowań jak Twoje wciąż jednak jakby wokół jak na przysłowiowe lekarstwo:)
      ps Moje święta były udane i radosne.Nie udał się tylko śnieg… i wymarzony,jednodniowy wyjazd na narty na okoliczny stok…Ale to nie tylko mnie te plany nie wyszły ( marna pociecha).
      Pozdrawiam serdecznie:)

  • 🙂 He he … mój brat kupił mi zestaw czekolad !! To ja się staram ograniczać słodycze z przyczyn oczywistych a on… Jak po cichu sapałam do niego odparł „ĆWICZ SILNĄ WOLĘ”

    • Jak dla mnie, pomysł brata rewelacyjny:) Jeśli podejdziesz do tego z poczuciem humoru:)
      Możesz opracować plan typu:Codziennie minuta rozkoszy:)) I zjadać jedną czekoladkę, częstując przy tym bliskich ( żeby opakowanie szybciej opustoszało). Albo możesz spożytkować czekoladę jako dodatek do deserów, które potem zaserwujesz w większym gronie:)
      A tak na poważnie, brat wiedział jak sprawić ci przyjemność, bo czekolada podnosi poziom endrofin ( hormony szczęścia) i zawiera cenny dla zdrowia magnez:)) Żałuję,że nie mam brata:)

      • Podeszłam racjonalnie – już prawie wszystko wchłonęłam – po Nowym Roku nie będę mieć to nie będę jeść . A ja mam dwóch braci 🙂