Umrzeć z przepracowania

Jest taki japoński dowcip:: ,,Co to jest: płacisz miesięczny abonament i robisz z tym, co chcesz? – Pracownik” ( znalazłam go w artykule portalu money.pl: tutaj:
https://praca.money.pl/styl-zycia/artykul/pracuja-do-upadlego-czy-potrafimy-zrozumiec,207,0,1794511.html

Japoński, 70- godzinny tydzień pracy, to, zwłaszcza dla młodych „na dorobku” zaszczyt. Wielu z nich przypłaca to stanem ciągłego znużenia, wypalenia, a nawet zaglądania do kieliszka po pracy, dla rozładowania stresu. Ciężko byłoby Europejczykowi zaadaptować się do japońskiej kultury korporacyjnej, która przewiduje cierpliwe wysłuchanie przemówień szefa o wizji i misji, przemówienia, odajmy, trwającego na ogół godzinę lub dłużej.Pracownicy są zobowiązani do udziału w tych spotkaniach w godzinach porannych, przed rozpoczęciem obowiązków zawodowych.

Śmierć z przepracowania, zwana „karoshi” dla wielu rodzin jest powodem do zaszczytu i dumy.Bo Japończyk nie pracuje dla siebie lecz dla dobra rodziny i jej coraz lepszego standardu życia. Umarł ci mąż, dziadek, wujek, na stanowisku pracy? Twoja rodzina będzie otoczona głębokim szacunkiem

Zostawianie po godzinach pracy należy także do powszechnie kultywowanych obyczajów w Japonii.Podobno antidotum na tę przypadłość ma być wejście w życie przepisów o tym, że za nadgodziny nie będą wypłacane wynagrodzenia. Czy Japończycy zmienią w związku z tym swoje priorytety?

Ostatnio miałam okazję wspólnego podróżowania ze studentką kultury, biznesu i języka chińskiego.Natalia wyciskała każdą minutę podróży jak sok z cytryny.Ćwiczyła na tabliczce chińskie pismo, czytała nam dialogi i opowiadała o wiodącej roli tonu wymawiania poszczególnych sylab. Ta sama sylaba wypowiedziana w różnej tonacji oznacza kompletnie co innego!

Nie będziesz dobrym pracownikiem w Chinach znając jedynie język, wyuczony na uczelni. W niektórych kulturach, a chińska do takich się zalicza, znajomość historii i kultury kraju jest kluczowa aby osiągnąć sukces w negocjacjach biznesowych-tłumaczyła Natalia.Chiny to taki kraj, gdzie pracę szanuje się wyjątkowo.Dlaczego? Z powodu ogroooomnej ( liczebnie) konkurecji :). I pomyśleć, że w języku angielskim mamy zaledwie 26 liter.Czy przeciętny Europejczyk miałby cierpliwość do poznania kilku tysięcy znaków i pisania odręcznego po chińsku?

Holandia i Dania czyli pracownicze raje europejskie

29 godzin tygodniowo pracuje statystyczny Holender oraz Duńczyk. Spośród 10 krajów o najniższej statystycznej liczbie wypracowanych tygodniowo godzin, aż 9 krajów znajduje się w Europie. W Polsce standardowy tydzień pracy wynosi 40 godzin, jednak tajemnicą poliszynela jest fakt, że sektory , m.in. restauracyjny, handlowy oraz medyczny pracują dłużej.

Podobno prawo pracy w Holandii i Danii bardzo rygorystycznie przestrzega przepisów, dotyczy to zwłaszcza pracowników niepełnoetatowych.Cztery dni pracy tygodniowo, jeden dzień dla rodziny, czy to nie brzmi jak bajka?

( za portatem: CNN Money). „Oklaski, ach, oklaski”...

W Polsce, póki co, obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy…. Jednak trudno wyobrazić sobie zgodę pracowników na wysłuchiwanie regularnych przemówień szefa przed oficjalnym rozpoczęciem dnia pracy i marnowanie na oklaski aż 4 godzin miesięcznie. Jednak być może zmieniłbyś zdanie,

gdyby płacono ci miesięcznie od 115 000 do 228 000 złotych.

Podane kwoty to średnia rozpiętość zarobków w dużych miastach w Japonii, w kluczowych sektorach ( informatyka, bankowość, farmacja), wysokość zarobków zależy od stażu w korporacji, „dolne widełki” dotyczą pracowników po 50 roku życia. Zdaniem przepytanych przeze mnie kilku pracowników polskich korporacji, bardzo korzystna wydaje im się możliwość pracy zdalnej z domu, którą mają minimum jeden raz w tygodniu.To spore oszczędności i dla pracodawcy ( media, sprzątanie, zapewnienie stanowiska pracy, biurka itp) i dla samego pracownika, zwłąszcza w przypadku kobiet, możliwość pracy bez strat w czasie na dojazd, makijaż i prasowanie ubrania, w domowych pieleszach. Kiedy zadałam im pytanie o wydajność w takim dniu jak „home office”, mrugali okiem z uśmiechem, mówiąc: „Wiesz, to zależy”…. 🙂

W Danii i Holandii to mają dobrze!

Przeciętne wynagrodzenie dla młodego pracownika wynosi tam , w przeliczeniu na złotówki, ok 6700 PLN miesięcznie . To w dalszym ciągu trzykrotność pensji kasjera w supermarkecie bez większego stażu i doświadczenia. A na dodatek, prawo pracy w ww.krajach przewiduje skrócenie tygodniowego czau pracy na etacie, bez możliwości uczknięcia z kwoty zarobków.Wszystko pewnie zależy od branży, zapotrzebowania na pracowników w określonym sektorze, typu wykształcenia i…wdzięku osobistego, który ułatwia korzystne negocjacje:)

Dlaczego temat pracy wypłynął na blogu w szczycie sezonu urlopowego?

Obserwuję z radością powrót niektórych znajomych na stałe do Polski, często po wielu latach emigracji. Być może dla powracających najważniejszym argumentem są wciąż ceny mieszkań w Polsce na tle cen nieruchomości w Europie.Po dorobieniu się oszczędności „na mieszkanie i samochód” wielu wraca do kraju, w słusznym przekonaniu, że osoba przedsiębiorcza, zwłaszcza ze znajomością języków obcych, znajdzie satysfakcjonujące zajęcie w Polsce. A poza tym

Grunt to rodzinka

Dla części z nas praca poza systemem „etatowym” dającym stabilizację i bezpieczeństwo finansowe oraz płatny urlop i możliwość brania zwolnienia lekarskiego L4 w ogóle nie wchodzi w rachubę. Tyle mówi się o tym, że 90% firm jednoosobowych upada w ciągu 4 lat od ich założenia.

Pracownicy etatowi zgadzają się w zamian za swoją „stabilizację” i brak odpowiedzialności za kluczowe decyzje dotyczące strategii działania firmy na fakt, że podwyżki otrzymują raczej symboliczne i nie tak często jak by tego chcieli. Są jednak i tacy, którzy potrafią postawić wszystko na jedną kartę, a niezależność to rodzaj tlenu niezbędnego do życia.Ryzyko nistabilnego dochodu mają we krwi i kręci ich nieograniczona możliwość rozwoju, awansu, spełniania marzeń.Niektórzy mówią, że realiści pracują na etatach, a marzyciele i ryzykanci są „na swoim”.

Bardzo ciekawy tekst o tym, dlaczego warto przemyśleć opcję wyzwolenia się spod władzy szefa i zostanie „sobie samemu sterem i okrętem” popełniła Magda Forst na swoim blogu „życie jest piękne.eu/bo jestem mamą”

Odsyłam do lektury i jestem ciekawa, do którego typu pracownika się zaliczasz:

etatowiec, na swoim, a może wersja „mieszana”?

Bo dziś wielu z nas dzieli swój czas pomiędzy pracę dla firmy, i pracę na własny rachunek.W jakim modelu najlepiej się odnajdujesz?
http://www.zycie-jest-piekne.eu/nie-lubisz-mlm-ja-tego-ktory-dotad-znalam-tez-nie-lubie/